R-114
Postanowiłem sobie gdzieś skoczyć rano przed upałami.
Wybór padł na Oławę:

Ruszyłem lekko opóźniony w stosunku do planu (na 11 prognozy zapowiadały opady i chciałem wrócić przed nimi) i mocnym tempem ruszyłem krajówką do celu. Na niebie wisiało trochę chmur.
Zaraz po przekroczeniu granic Wrocławia dostaję telefon od Natki, gdzie jestem, bo we nad domem szaleje burza i ją obudziły grzmoty. Odwracam się i rzeczywiście widzę niebo zasnute ciemnymi chmurami przecinanymi błyskawicami - niezapowiedziana przez prognozy burza:

Sprawdzam wiatr - burza będzie mnie gonić, ale może przejdzie lekko bokiem. Robię jeszcze zdjęcie powstającej hali i ruszam ostro w stronę Oławy:

Od czasu do czasu spada kilka kropel, ale jestem cały czas poza zasięgiem. Rozglądam się mimo tego cały czas za potencjalnym schronieniem. Wreszcie pojawia się Oława:

Docieram do miasta, robię objazd Rynku i krótki odpoczynek:




Na urzędzie miasta zestawienie herbów miast z kogutem:

Kiedy siedzę na przystanku na Rynku przechodzi najbardziej intensywny opad (parę kropel na metr kwadratowy) - większość przeszła na szczęście bokiem.
Ruszam w stronę Wrocławia i trochę się gubię przy wyjeździe. Ale łapię właściwy szlak i już bez przeszkód docieram do Biestrzykowa, gdzie znajduje się średniowieczna rycerska wieża mieszkalna, która zawsze uchodziła mojej uwadze:


Dojeżdżam spokojnie do domu. Kiedy ustawiam rower za oknami znowu zaczyna padać (teraz zgodnie z prognozą).
Trasa:
Wybór padł na Oławę:

Herb Oławy© WrocNam
Ruszyłem lekko opóźniony w stosunku do planu (na 11 prognozy zapowiadały opady i chciałem wrócić przed nimi) i mocnym tempem ruszyłem krajówką do celu. Na niebie wisiało trochę chmur.
Zaraz po przekroczeniu granic Wrocławia dostaję telefon od Natki, gdzie jestem, bo we nad domem szaleje burza i ją obudziły grzmoty. Odwracam się i rzeczywiście widzę niebo zasnute ciemnymi chmurami przecinanymi błyskawicami - niezapowiedziana przez prognozy burza:

Goniąca burza© WrocNam
Sprawdzam wiatr - burza będzie mnie gonić, ale może przejdzie lekko bokiem. Robię jeszcze zdjęcie powstającej hali i ruszam ostro w stronę Oławy:

Las podpór© WrocNam
Od czasu do czasu spada kilka kropel, ale jestem cały czas poza zasięgiem. Rozglądam się mimo tego cały czas za potencjalnym schronieniem. Wreszcie pojawia się Oława:

Oława się zbliża© WrocNam
Docieram do miasta, robię objazd Rynku i krótki odpoczynek:

Ratusz w Oławie© WrocNam

Kosiarz na oławskim ratuszu© WrocNam

Renesansowa płyta nagrobna© WrocNam

Pogodowa sowa© WrocNam
Na urzędzie miasta zestawienie herbów miast z kogutem:

Z kogutem w herbie© WrocNam
Kiedy siedzę na przystanku na Rynku przechodzi najbardziej intensywny opad (parę kropel na metr kwadratowy) - większość przeszła na szczęście bokiem.
Ruszam w stronę Wrocławia i trochę się gubię przy wyjeździe. Ale łapię właściwy szlak i już bez przeszkód docieram do Biestrzykowa, gdzie znajduje się średniowieczna rycerska wieża mieszkalna, która zawsze uchodziła mojej uwadze:

Dom z wieżą mieszkalną© WrocNam

Wieża w Biestrzykowie© WrocNam
Dojeżdżam spokojnie do domu. Kiedy ustawiam rower za oknami znowu zaczyna padać (teraz zgodnie z prognozą).
Trasa:
Dane wycieczki:
79.00 km (0.00 km teren) czas: 03:10 h avg:24.95 km/h
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj