Dzień sześćdziesiąty czwarty
Zachęcony przez Młynarza pojawiłem się przed dziesiątą rano w punkcie zbornym pod Wieżą Ciśnień. Pogoda spowodowała, że wyciągnąłem z szafy rzeczy, które włożyłem tam w połowie kwietnia i miałem nadzieję zobaczyć dopiero koło października.
Cel wyprawy był jasno określony:

Pod Wieżą schowałem się przed wiatrem i czekałem na pozostałych zapowiedzianych uczestników wyjazdu: Jahoo i Młynarza (kierownika i sternika), Kaisę i Blase'a, Agę (która niestety nie dotarła) i Galena oraz JPbike'a:

Pojawiają się w kolejności odwrotnej do odległości z jakiej muszą dojechać. Ostatnie przyjeżdża kierownictwo wyprawy:

Chwila rozmów, podejmowania decyzji co do kierunków oraz opadów i ruszamy wiedzeni elektronicznym organem Młynarza.
Od początku napieramy równo i wydaje się, że nic nas nie powstrzyma:

Od czasu do czasu ktoś rzuca się do przodu, żeby uchwycić resztę w czasie przejazdu. Czasami trzeba wyprzedzić peleton prawie o pół kilometra, żeby zdążyć rzucić rower, wyjąć aparat, przygotować postawę fotograficzną i cyknąć fotki.
Czasami wszyscy robimy postoje:


W Rogowie Sobóckim, w znanej piekarni, robimy dłuższy postój połączony z degustacją miejscowych specjałów:

Niestety, niektórzy z nas zostali potraktowani bardzo niegościnnie:


Podczas podjazdu pod Tąpadła zatrzymujemy się na chwilę w pobliżu Studni św. Świerada, czyli Źródełka Życia:

Na przełęczy zaczyna się ciężka droga w górę. Niektórzy z nas jadą, niektórzy idą, a niektórzy porzucają rowery i znikają w lesie:


Góra pokonała mnie po przejechaniu około 500 m, potem pozostało mi tylko wspinanie się.
Niemniej po pewnym czasie dotarliśmy wszyscy cali i zdrowi na górę, gdzie w schronisku posiedzieliśmy przy czymś ciepłym lub zimnym, stałym lub ciekłym, byle się ogrzać:


Możemy podziwiać widoki dość ograniczone przez mgłę:



Po kilkudziesięciu minutach podejmujemy decyzję o powrocie na świeże powietrze i zjeździe na Tąpadła:

Droga jest tak wyboista, że nawet czekając na odpowiednie ujęcie ręce się trzęsą:

Wreszcie na dole:

Jackowi tak się spodobało, że wykonał kilka nawrotek:

Zjazd ze Ślęży pozostawia niezatarte ślady:


Ruszamy z Tąpadeł w kierunku Wrocławia mając nadzieję na trochę wiatru w plecy i utrzymanie się pogody:


Tak długa wyprawa nie mogła się odbyć bez jakiejś małej awarii, którą okazał się flaczek Flecika Jahoo:

Niektórzy ciężko pracowali, podczas gdy inni walnęli się w trawę:


Podczas pokonywania ruchliwej drogi nr 8 łatwiej było skorzystać z przejścia dla pieszych niż z wyjazdu z podporządkowanej drogi. Wielka trójka stałaby tam chyba do poniedziałku gdyby nie interwencja Galena:

Kilkanaście kilometrów przed Wrocławiem złapał nas deszczyk, który towarzyszył nam już krótkimi przerwami do samych domów. Ze względu na pokonany dystans potrzebowaliśmy częstszych odpoczynków:

Widoczki Ślęży:


Po dojechaniu do pierwszych oznak cywilizacji Wrocławia, każde z nas postanowiło pojechać w swoją stronę, ze swoją prędkością.
Prawie dokładnie o 20.00 minąłem Wieżę Ciśnień, skąd 10 godzin wcześniej zaczęła się wielka wyprawa części wrocławskiej ekipy BS. Jeszcze kilka krótkich kilometrów i byłem w domu.
Dokładną trasę opiszę później, kiedy znajdę trochę czasu albo Młynarz wrzuci tracka z GPSu.
POZA TEMATEM:
Rano, jeszcze przed wyjazdem, przez miasto przemknęła kolumna rzadko spotykanych na polskich ulicach pojazdów:

Na skrzyżowaniu Powst. Śląskich i Hallera powstaje innowacyjny przejazd rowerowy:

Dzięki wszystkim za wspaniałą wyprawę. Największe brawa należą się Kasi, za pokonanie samej siebie i ustanowienie niezłej życiówki.
Cel wyprawy był jasno określony:

Cel: Ślęża© WrocNam
Pod Wieżą schowałem się przed wiatrem i czekałem na pozostałych zapowiedzianych uczestników wyjazdu: Jahoo i Młynarza (kierownika i sternika), Kaisę i Blase'a, Agę (która niestety nie dotarła) i Galena oraz JPbike'a:

Czekamy...© WrocNam
Pojawiają się w kolejności odwrotnej do odległości z jakiej muszą dojechać. Ostatnie przyjeżdża kierownictwo wyprawy:

Nadjeżdża Kierownictwo© WrocNam
Chwila rozmów, podejmowania decyzji co do kierunków oraz opadów i ruszamy wiedzeni elektronicznym organem Młynarza.
Od początku napieramy równo i wydaje się, że nic nas nie powstrzyma:

Idziemy ławą© WrocNam
Od czasu do czasu ktoś rzuca się do przodu, żeby uchwycić resztę w czasie przejazdu. Czasami trzeba wyprzedzić peleton prawie o pół kilometra, żeby zdążyć rzucić rower, wyjąć aparat, przygotować postawę fotograficzną i cyknąć fotki.
Czasami wszyscy robimy postoje:

Pierwszy postój© WrocNam

Drugi postój© WrocNam
W Rogowie Sobóckim, w znanej piekarni, robimy dłuższy postój połączony z degustacją miejscowych specjałów:

Przy stole w Rogowie© WrocNam
Niestety, niektórzy z nas zostali potraktowani bardzo niegościnnie:

Rozczarowany Blase© WrocNam

Gdzie moja marmolada?!?!© WrocNam
Podczas podjazdu pod Tąpadła zatrzymujemy się na chwilę w pobliżu Studni św. Świerada, czyli Źródełka Życia:

U źródła© WrocNam
Na przełęczy zaczyna się ciężka droga w górę. Niektórzy z nas jadą, niektórzy idą, a niektórzy porzucają rowery i znikają w lesie:

Byle do góry© WrocNam

Pozostawiony rower© WrocNam
Góra pokonała mnie po przejechaniu około 500 m, potem pozostało mi tylko wspinanie się.
Niemniej po pewnym czasie dotarliśmy wszyscy cali i zdrowi na górę, gdzie w schronisku posiedzieliśmy przy czymś ciepłym lub zimnym, stałym lub ciekłym, byle się ogrzać:

W schronisku© WrocNam

Rowerowe stadko© WrocNam
Możemy podziwiać widoki dość ograniczone przez mgłę:

Szczyt Ślęży© WrocNam

Panorama ze Ślęży we mgle© WrocNam

Ściana schroniska© WrocNam
Po kilkudziesięciu minutach podejmujemy decyzję o powrocie na świeże powietrze i zjeździe na Tąpadła:

Zjazd© WrocNam
Droga jest tak wyboista, że nawet czekając na odpowiednie ujęcie ręce się trzęsą:

Poruszający zjazd© WrocNam
Wreszcie na dole:

Gdzie reszta?© WrocNam
Jackowi tak się spodobało, że wykonał kilka nawrotek:

Osiemnasty zjazd Jacka© WrocNam
Zjazd ze Ślęży pozostawia niezatarte ślady:

Młynarz, Blase i piegi© WrocNam

Samotny Galen i jego piegi© WrocNam
Ruszamy z Tąpadeł w kierunku Wrocławia mając nadzieję na trochę wiatru w plecy i utrzymanie się pogody:

Dokonaliśmy tego© WrocNam

Naprzód, do Wrocławia!© WrocNam
Tak długa wyprawa nie mogła się odbyć bez jakiejś małej awarii, którą okazał się flaczek Flecika Jahoo:

Postój techniczny© WrocNam
Niektórzy ciężko pracowali, podczas gdy inni walnęli się w trawę:

Blase w trawie© WrocNam

Blase w fotograficznym ciągu© WrocNam
Podczas pokonywania ruchliwej drogi nr 8 łatwiej było skorzystać z przejścia dla pieszych niż z wyjazdu z podporządkowanej drogi. Wielka trójka stałaby tam chyba do poniedziałku gdyby nie interwencja Galena:

Jesteśmy pełnoprawnymi użytkownikami drogi© WrocNam
Kilkanaście kilometrów przed Wrocławiem złapał nas deszczyk, który towarzyszył nam już krótkimi przerwami do samych domów. Ze względu na pokonany dystans potrzebowaliśmy częstszych odpoczynków:

Na co my czekamy?© WrocNam
Widoczki Ślęży:

Ślęża© WrocNam

Ślęża w rzepaku© WrocNam
Po dojechaniu do pierwszych oznak cywilizacji Wrocławia, każde z nas postanowiło pojechać w swoją stronę, ze swoją prędkością.
Prawie dokładnie o 20.00 minąłem Wieżę Ciśnień, skąd 10 godzin wcześniej zaczęła się wielka wyprawa części wrocławskiej ekipy BS. Jeszcze kilka krótkich kilometrów i byłem w domu.
Dokładną trasę opiszę później, kiedy znajdę trochę czasu albo Młynarz wrzuci tracka z GPSu.
POZA TEMATEM:
Rano, jeszcze przed wyjazdem, przez miasto przemknęła kolumna rzadko spotykanych na polskich ulicach pojazdów:

Kolumna Hummerów© WrocNam
Na skrzyżowaniu Powst. Śląskich i Hallera powstaje innowacyjny przejazd rowerowy:

Przejazd rowerowy© WrocNam
Dzięki wszystkim za wspaniałą wyprawę. Największe brawa należą się Kasi, za pokonanie samej siebie i ustanowienie niezłej życiówki.
Dane wycieczki:
121.00 km (5.00 km teren) czas: 06:25 h avg:18.86 km/h
Komentarze
Świetny wypad! Zauważyłem, ze u siebie wrzuciłem wczoraj dokładnie takie samo zdjęcia przejazdu rowerowego przez Hallera :)
Platon - 09:31 poniedziałek, 24 maja 2010 | linkuj
Ja również Tobie dziękuję za wspaniałe towarzystwo na trasie :)
Foto-relacja niemal mistrzowsko stworzona :)
Pozdrawiam i do następnego :) JPbike - 21:22 środa, 19 maja 2010 | linkuj
Foto-relacja niemal mistrzowsko stworzona :)
Pozdrawiam i do następnego :) JPbike - 21:22 środa, 19 maja 2010 | linkuj
wycieczka bombowa, towarzystwo odlotowe,swietne zdjęcia
pogoda taka se;/ale to mało ważne przy takiej ekipie!:)
ujęcie ślęży w rzepaku świetne! Anonimowa karla76 - 18:58 środa, 19 maja 2010 | linkuj
pogoda taka se;/ale to mało ważne przy takiej ekipie!:)
ujęcie ślęży w rzepaku świetne! Anonimowa karla76 - 18:58 środa, 19 maja 2010 | linkuj
Czy ktokolwiek zapowiadał moje przybycie? Jeśli tak, to jestem zaskoczona ;]
Zazdroszczę wyjazdu i pozdrawiam cieplutko! agata - 22:50 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Zazdroszczę wyjazdu i pozdrawiam cieplutko! agata - 22:50 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Wow, ale mi żal, że nie dotarłem... Ekstra ekipa, ekstra trasa i... jak zawsze w takim towarzystwie mnóstwo uśmiechu... :)
djk71 - 20:24 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Piękna wyprawa :) Niestety Ślężę widziałem tylko z drogi Wałbrzych-Świdnica.
Te Hummery, to w Rzeszowie przystosowywano do ruchu drogowego obowiązującego w Polsce. miciu22 - 20:01 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Te Hummery, to w Rzeszowie przystosowywano do ruchu drogowego obowiązującego w Polsce. miciu22 - 20:01 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Ech... żałuję, że mnie tam nie było :(
Ale niestety... jeszcze przyjdzie czas... ;-)
Pozdrawiam i cieszę się, że było tak fajnie. kosma100 - 19:42 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj
Komentuj
Ale niestety... jeszcze przyjdzie czas... ;-)
Pozdrawiam i cieszę się, że było tak fajnie. kosma100 - 19:42 poniedziałek, 17 maja 2010 | linkuj