Dzień siedemdziesiąty pierwszy
Święto Wrocławskiego Rowerzysty.
Impreza bardzo udana. Organizatorów i ich pomocników, wśród nich i mnie, zaskoczyła ilość uczestników - było koło 2 tysięcy ludzi. A powinno być jeszcze więcej.

Kilkanaście minut przed ustalonym czasem spotkania podążyłem na Solny. Na Rynku pooglądałem jeszcze przygotowania do mszy dziękczynnej, która miała się zacząć o 13.00:

Kilka minut poświęciłem na oglądanie wystawy zdjęć Wrocławia z lat 60 XX wieku:

Potem spotkałem Mattika, który stawił się karnie na Święto:

O ustalonej godzinie rozpoczął się proces przygotowywania ekipy osłaniającej przejazd peletonu, czyli rozdawanie flag, gwizdków, kamizelek, odprawy:



W tym czasie na Solnym zaczęła się zbierać wrocławska reprezentacja rowerzystów:


Kilka minut przed planowanym terminem wyjazdu z tarasu GW zostały wykonane fotografie pamiątkowe:

W tym czasie my już staliśmy w blokach gotowi do zabezpieczania trasy:

Około godziny 12 peleton ruszył i rozlał się po wrocławskich ulicach:


Było dość trudno zapanować nad całością przejazdu, ale wszystko szło bezproblemowo i również dzięki policji prawie bez przeszkód zatrzymywaliśmy ruch na wyznaczonych skrzyżowaniach:



Przez to, że peleton baaaardzo się rozciągnął (końcówka była jeszcze na Placu Grunwaldzkim, a początek w okolicach Piotra Świdnickiej) spóźniłem się nieco na jedno (ostatnie) skrzyżowanie.
Wreszcie dojechaliśmy na Bulwar Dunikowskiego, gdzie zaplanowany był Bike Piknik:


Piknik miał bogaty program - można było obserwować co działo się na scenie (pokazy mody, pytania do Oficera Rowerowego, wręczenie Złotej Szprychy pani posłance Wolak za pozytywny wkład w prorowerowe zmiany w przepisach ruchu drogowego), pochodzić na linie, pojeździć na tall-bike'u, pograć w bike-polo, oznaczyć rower na stanowisku Policji, naprawić rower u Dr Bike'a, zjeść loda czy wziąć udział w kilku konkursach (między innymi na najlepsze przebranie):








W czasie pikniku jako zabezpieczenie nie mieliśmy już zbyt dużo pracy, więc poświęcaliśmy czas na rozmowach i braniu udziału w życiu piknikowym:

Po ostatnim punkcie programu - koncercie zespołu Sakra - piknik został uznany za zakończony.
W czasie przejazdu spotkałem jeszcze dwójkę BikeStatowiczów - Rafała i Rafała, ale nie mieliśmy zbyt dużo czasu na pogawędki.
Impreza bardzo udana. Organizatorów i ich pomocników, wśród nich i mnie, zaskoczyła ilość uczestników - było koło 2 tysięcy ludzi. A powinno być jeszcze więcej.

Gotowy do ochrony© WrocNam
Kilkanaście minut przed ustalonym czasem spotkania podążyłem na Solny. Na Rynku pooglądałem jeszcze przygotowania do mszy dziękczynnej, która miała się zacząć o 13.00:

Przygotowania do mszy© WrocNam
Kilka minut poświęciłem na oglądanie wystawy zdjęć Wrocławia z lat 60 XX wieku:

Wystawa zdjęć z lat 60© WrocNam
Potem spotkałem Mattika, który stawił się karnie na Święto:

Mattik czeka© WrocNam
O ustalonej godzinie rozpoczął się proces przygotowywania ekipy osłaniającej przejazd peletonu, czyli rozdawanie flag, gwizdków, kamizelek, odprawy:

Przygotowany rumak© WrocNam

Ostatnia odprawa© WrocNam

Ostatnie słowa przed wyjazdem© WrocNam
W tym czasie na Solnym zaczęła się zbierać wrocławska reprezentacja rowerzystów:

Peletonowy wózek© WrocNam

W oczekiwaniu na wyjazd© WrocNam
Kilka minut przed planowanym terminem wyjazdu z tarasu GW zostały wykonane fotografie pamiątkowe:

Fotografowanie uczestników© WrocNam
W tym czasie my już staliśmy w blokach gotowi do zabezpieczania trasy:

Ekipa ochrony peletonu© WrocNam
Około godziny 12 peleton ruszył i rozlał się po wrocławskich ulicach:

Tam w tłumie ja© WrocNam

Po przejeździe peletonu© WrocNam
Było dość trudno zapanować nad całością przejazdu, ale wszystko szło bezproblemowo i również dzięki policji prawie bez przeszkód zatrzymywaliśmy ruch na wyznaczonych skrzyżowaniach:

Przejazd ul. Duboisa© WrocNam

Przejazd ul. Sienkiewicza© WrocNam

Człowiek, który zatrzymał Plac Dwojga Imion© WrocNam
Przez to, że peleton baaaardzo się rozciągnął (końcówka była jeszcze na Placu Grunwaldzkim, a początek w okolicach Piotra Świdnickiej) spóźniłem się nieco na jedno (ostatnie) skrzyżowanie.
Wreszcie dojechaliśmy na Bulwar Dunikowskiego, gdzie zaplanowany był Bike Piknik:

Dojeżdżamy na bike-piknik© WrocNam

Bike-piknik© WrocNam
Piknik miał bogaty program - można było obserwować co działo się na scenie (pokazy mody, pytania do Oficera Rowerowego, wręczenie Złotej Szprychy pani posłance Wolak za pozytywny wkład w prorowerowe zmiany w przepisach ruchu drogowego), pochodzić na linie, pojeździć na tall-bike'u, pograć w bike-polo, oznaczyć rower na stanowisku Policji, naprawić rower u Dr Bike'a, zjeść loda czy wziąć udział w kilku konkursach (między innymi na najlepsze przebranie):

Pokaz mody rowerowej© WrocNam

Wręczenie złotej szprychy© WrocNam

Jazda na tall-bike'u© WrocNam

Bike-polo© WrocNam

Chodzenie po linie I© WrocNam

Chodzenie po linie II© WrocNam

Lodowy samochód© WrocNam

Oczekiwanie wypadkowicza© WrocNam
W czasie pikniku jako zabezpieczenie nie mieliśmy już zbyt dużo pracy, więc poświęcaliśmy czas na rozmowach i braniu udziału w życiu piknikowym:

Część ekipy ochroniarskiej© WrocNam
Po ostatnim punkcie programu - koncercie zespołu Sakra - piknik został uznany za zakończony.
W czasie przejazdu spotkałem jeszcze dwójkę BikeStatowiczów - Rafała i Rafała, ale nie mieliśmy zbyt dużo czasu na pogawędki.
Dane wycieczki:
27.00 km (0.00 km teren) czas: 01:35 h avg:17.05 km/h
Komentarze
Krece ostatnio troche za granica i musze powiedziec ze Wroclaw nie jest rowerowy, jest wrecz antyrowerowy, a rowerzystow mamy tyle co nic... raz zasmakowalem raju i jak teraz bede mial wrocic? :)
Platon - 22:59 środa, 22 czerwca 2011 | linkuj
Komentuj