Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2012
Dystans całkowity: | 279.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 15:00 |
Średnia prędkość: | 18.60 km/h |
Liczba aktywności: | 9 |
Średnio na aktywność: | 31.00 km i 1h 40m |
Więcej statystyk |
R-192
Kilka dni temu umówiłem się z Rafałem na jakieś kręcenie kończące rok.
W sobotę uzgodniliśmy ostatecznie cel i termin, Rafał rzucił info na BS, a ja rozesłałem kilka SMSów.
Zgłosił się jeden pewny uczestnik i jedna niepewna uczestniczka.
W niedzielny poranek po dwóch tygodniach niejeżdżenia wsiadłem na siodło i pierwsze kroki skierowałem do kompresora, bo ciśnienie w oponach trochę spadło.
W międzyczasie odezwała się niepewna uczestniczka pewnie stwierdzając, że nie jedzie, a ja odezwałem się do pewnego uczestnika niepewnie prosząc o zmianę miejsca spotkania.
Kilka minut później z Marcinem kręciliśmy już w kierunku ustalonego miejsca rozpoczęcia wycieczki, gdzie czekał Rafał.
Pogadaliśmy chwilę czekając na innych potencjalnych uczestników, ale nikt się nie pojawił. Ruszyliśmy w kierunku wstępnie ustalonego celu bliższego i dalszego wycieczki.
Cel bliższy osiągnęliśmy bez żadnych problemów:


Krasnal znajduje się na terenie:

Która jednak chyba nie będzie ulubioną knajpą rowerzystów:

A może chodzi tylko o szosówki - zważywszy na otaczające karczmę tereny Parku Krajobrazowego Bystrzycy?
Niedaleko powstał kompleks wypoczynkowo-rekreacyjny:

Będzie on dobrze chroniony:
Po wyjechaniu za granice Wrocławia postanawiamy zmienić trasę i zamiast jechać asfaltem, ruszyć terenem. Warunki są sprzyjające - błoto właściwie suche, lekko zmrożone, więc dobrze się jedzie.
Docieramy do Lutyni:

Stamtąd terenem dostajemy się pod odrestaurowany resztki pomnika upamiętniającego jedną z bitew pruskich:


Chwilę odpoczywamy i przy okazji robimy pamiątkowe zdjęcia:

Ruszamy asfaltem do Miękini, gdzie przy winnicach robimy sesję zdjęciową (padły mi baterie w aparacie) i myślimy co dalej.

Analizując czas oraz odległość do celu dalszego wycieczki (Brzegu Dolnego) oceniamy, że próbując go osiągnąć przed zmrokiem nie damy rady wrócić do Wrocławia. Znów zmieniamy trasę i po odwiedzeniu Miękini odbijamy terenowo w kierunku Wojnowic:


W czasie naszego postoju do zamku zbliżyła się również trzyosobowa (z psim wzmocnieniem) grupka rowerzystów, którą Rafał rozpoznał jako element Grupy Rowerowej HAHARY.
Siedząc kilka minut nad fragmentem mapy, po ekstrapolowaniu obszaru, postanawiamy dalej trzymać się terenu i nim dotrzeć do cywilizacji:

Wykorzystując dogodne warunki docieramy do Leśnicy, skąd już asfaltem dojeżdżamy w okolice Stadionu Miejskiego, gdzie żegnamy się z Rafałem.
Z Marcinem ciągniemy jeszcze kawałek i dojeżdżamy do dzielni.
DZIĘKI ZA WSPÓLNE KRĘCENIE!
* * * WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU! * * *
Trasa:
W sobotę uzgodniliśmy ostatecznie cel i termin, Rafał rzucił info na BS, a ja rozesłałem kilka SMSów.
Zgłosił się jeden pewny uczestnik i jedna niepewna uczestniczka.
W niedzielny poranek po dwóch tygodniach niejeżdżenia wsiadłem na siodło i pierwsze kroki skierowałem do kompresora, bo ciśnienie w oponach trochę spadło.
W międzyczasie odezwała się niepewna uczestniczka pewnie stwierdzając, że nie jedzie, a ja odezwałem się do pewnego uczestnika niepewnie prosząc o zmianę miejsca spotkania.
Kilka minut później z Marcinem kręciliśmy już w kierunku ustalonego miejsca rozpoczęcia wycieczki, gdzie czekał Rafał.
Pogadaliśmy chwilę czekając na innych potencjalnych uczestników, ale nikt się nie pojawił. Ruszyliśmy w kierunku wstępnie ustalonego celu bliższego i dalszego wycieczki.
Cel bliższy osiągnęliśmy bez żadnych problemów:

Krasnal Sarmata© WrocNam

Chyba krasnalowy Mefistofeles?© WrocNam
Krasnal znajduje się na terenie:

Karczma Rzym© WrocNam
Która jednak chyba nie będzie ulubioną knajpą rowerzystów:

Zakaz na Kraczmie© WrocNam
A może chodzi tylko o szosówki - zważywszy na otaczające karczmę tereny Parku Krajobrazowego Bystrzycy?
Niedaleko powstał kompleks wypoczynkowo-rekreacyjny:

Straszny Dwór© WrocNam
Będzie on dobrze chroniony:

Bunkierek przy Strasznym Dworze© WrocNam
Po wyjechaniu za granice Wrocławia postanawiamy zmienić trasę i zamiast jechać asfaltem, ruszyć terenem. Warunki są sprzyjające - błoto właściwie suche, lekko zmrożone, więc dobrze się jedzie.
Docieramy do Lutyni:

Ściana w Lutyni© WrocNam
Stamtąd terenem dostajemy się pod odrestaurowany resztki pomnika upamiętniającego jedną z bitew pruskich:

Rafał fotografujący napis© WrocNam

Napis na podstawie pomnika© WrocNam
Chwilę odpoczywamy i przy okazji robimy pamiątkowe zdjęcia:

Wielka trójka w rękawicach© WrocNam
Ruszamy asfaltem do Miękini, gdzie przy winnicach robimy sesję zdjęciową (padły mi baterie w aparacie) i myślimy co dalej.

Beczka ze szlakiem jakubowym© WrocNam
Analizując czas oraz odległość do celu dalszego wycieczki (Brzegu Dolnego) oceniamy, że próbując go osiągnąć przed zmrokiem nie damy rady wrócić do Wrocławia. Znów zmieniamy trasę i po odwiedzeniu Miękini odbijamy terenowo w kierunku Wojnowic:

Ślady działalności bobrów© WrocNam

Zamek w Wojnowicach zimą© WrocNam
W czasie naszego postoju do zamku zbliżyła się również trzyosobowa (z psim wzmocnieniem) grupka rowerzystów, którą Rafał rozpoznał jako element Grupy Rowerowej HAHARY.
Siedząc kilka minut nad fragmentem mapy, po ekstrapolowaniu obszaru, postanawiamy dalej trzymać się terenu i nim dotrzeć do cywilizacji:

Kawałek mapy© WrocNam
Wykorzystując dogodne warunki docieramy do Leśnicy, skąd już asfaltem dojeżdżamy w okolice Stadionu Miejskiego, gdzie żegnamy się z Rafałem.
Z Marcinem ciągniemy jeszcze kawałek i dojeżdżamy do dzielni.
DZIĘKI ZA WSPÓLNE KRĘCENIE!
* * * WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU! * * *
Trasa:
Dane wycieczki:
56.00 km (0.00 km teren) czas: 03:15 h avg:17.23 km/h
R-191
Do pracy (ostatni raz w tym roku oficjalnie - urlop) krótszym standardem.
Powrót przez miasto, a szczególnie Rynek:

Po wczorajszej manifestacji z okazji 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego:


W rogu Rynku stawiana jest już scena na imprezę sylwestrową:

W rogu Placu Solnego przycupnął nieśmiało samochód, którego nie sposób nie zauważyć:
Powrót przez miasto, a szczególnie Rynek:

Zaprzęg reniferowy pod Ratuszem© WrocNam
Po wczorajszej manifestacji z okazji 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego:

Pozostałości po "Marszu z pochodniami"© WrocNam

Fragment ulotki© WrocNam
W rogu Rynku stawiana jest już scena na imprezę sylwestrową:

Budowa sceny na Rynku© WrocNam
W rogu Placu Solnego przycupnął nieśmiało samochód, którego nie sposób nie zauważyć:

Rolls-Royce na Solnym© WrocNam
Dane wycieczki:
17.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:20.40 km/h
R-190
Ostatnia w tym stuleciu magiczna powtórzeniowa data.
A ja przegapiłem w pracy 12:12:12 12.12.2012.
Do pracy i z powrotem.
W drodze powrotnej zapolowałem i stałem się właścicielem ostatniego dzieła Browaru Widawa - tym razem bez wycieczki do Chrząstawy:
A ja przegapiłem w pracy 12:12:12 12.12.2012.
Do pracy i z powrotem.
W drodze powrotnej zapolowałem i stałem się właścicielem ostatniego dzieła Browaru Widawa - tym razem bez wycieczki do Chrząstawy:

Upolowany Renifer© WrocNam
Dane wycieczki:
17.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:17.00 km/h
R-189
Do pracy i z powrotem.
Rano zauważyłem zniszczonego ghost bike'a - ktoś mu odkręcił koła:
Bardzo ciężko się po świeżym śniegu z zamarzniętą pod nim warstwą lodu.
A władze miasta stwierdziły, że nie opłaca się odśnieżać DDRów - przecież w zimie się NIE DA jeździć rowerem:
Rano zauważyłem zniszczonego ghost bike'a - ktoś mu odkręcił koła:

Zdemolowany ghost bike© WrocNam
Bardzo ciężko się po świeżym śniegu z zamarzniętą pod nim warstwą lodu.
A władze miasta stwierdziły, że nie opłaca się odśnieżać DDRów - przecież w zimie się NIE DA jeździć rowerem:

Nie da się zimą jeździć rowerem© WrocNam
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 00:55 h avg:17.45 km/h
R-188
Do pracy i z powrotem w śniegu.
Ciężko, ale miło, się jedzie po świeżym śniegu.
Przed pracą zahaczyłem o Rynek, gdzie w weekend trwały prace nad tworzeniem rzeźb z lodu:


Przy okazji cykanie pustych o tej porze terenów świątecznego jarmarku i Rynku:






Przy Uniwersytecie ze stojącego słupa wyrosła nawet zgrabna choinka:
Podczas powrotu przyjrzałem się mostom MS-20 przekazywanym symbolicznie przez producenta Wojskom Inżynieryjnym:

Ciężko, ale miło, się jedzie po świeżym śniegu.
Przed pracą zahaczyłem o Rynek, gdzie w weekend trwały prace nad tworzeniem rzeźb z lodu:

Lodowy tron© WrocNam

Lodowe rzeźby© WrocNam
Przy okazji cykanie pustych o tej porze terenów świątecznego jarmarku i Rynku:

Choinka z tronem© WrocNam

Choinka przy Uniwersytecie© WrocNam

Zaśnieżony krasnal© WrocNam

Wiatrak jarmarkowy o poranku© WrocNam

Jarmarkowy zagajnik© WrocNam

Jarmark o poranku© WrocNam
Przy Uniwersytecie ze stojącego słupa wyrosła nawet zgrabna choinka:
Podczas powrotu przyjrzałem się mostom MS-20 przekazywanym symbolicznie przez producenta Wojskom Inżynieryjnym:

MS-20 w (prawie) całej okazałości© WrocNam

MS-20 od tyłu© WrocNam
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:19.20 km/h
R-187
Do pracy, obawiając się podśnieżnego lodu, krótszym standardem. Parę razy adrenalina mi strzeliła, kiedy rower zaczął tracić równowagę. Rozwijałem oszałamiające tempo około 15 km/h.
Nic nie przeszkadza w jeździe na rowerze:

Powrót standardem w po wyjeżdżonych już trochę śladach. Przy okazji dowiedziałem się, jak robi się chmury:

Wieczorem lekkie czyszczenie napędu nowym środkiem - czyści nieźle.
Nic nie przeszkadza w jeździe na rowerze:

Ślady rowerzystów o poranku© WrocNam
Powrót standardem w po wyjeżdżonych już trochę śladach. Przy okazji dowiedziałem się, jak robi się chmury:

Generator chmur© WrocNam
Wieczorem lekkie czyszczenie napędu nowym środkiem - czyści nieźle.
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:16.00 km/h
R-186
Do pracy standardem.
Powrót (2 h wcześniej).
Odwiedziłem nowe krasnale:

Pokręciłem się po mieście, przejeżdżając między innymi przez Rynek:


Odwiedziłem okolice Uniwersytetu Ekonomicznego, gdzie na jednym z budynków zawisły twarze:


Czasami prószyło, ale widać, że śnieg nie odstrasza rowerzystów:

Około 15.00 podjechałem do sklepu PM Rider, gdzie odbywać się miała
Mikołajkowa akcja stowarzyszenia "Lupa". Na jej rozpoczęcie musiałem trochę poczekać. W międzyczasie wreszcie udało mi się kupić ekologiczny środek do czyszczenia elementów roweru (45 zł):
:
Mniej więcej około 15.30 przybył św. Mikołaj, który nadzorował czynności serwisowe oraz rozdawnictwo prezentów przez Śnieżynki:


Można było dopisać się do listy życzeń do spełnienia:

Wyjechałem z imprezy obdarowany promocyjnymi kominami (dla mnie i okazjonalnej domowej rowerzystki) oraz koszulką:
Powrót (2 h wcześniej).
Odwiedziłem nowe krasnale:

Krasnale Bernaś i Warchleś© WrocNam
Pokręciłem się po mieście, przejeżdżając między innymi przez Rynek:

Wiatrak na Rynku© WrocNam

Rozwinięte targowisko świąteczne na Rynku© WrocNam
Odwiedziłem okolice Uniwersytetu Ekonomicznego, gdzie na jednym z budynków zawisły twarze:

Twarze UE© WrocNam

Bliższe spojrzenie na twarze UE© WrocNam
Czasami prószyło, ale widać, że śnieg nie odstrasza rowerzystów:

Po pierwszych poważnych opadach© WrocNam
Około 15.00 podjechałem do sklepu PM Rider, gdzie odbywać się miała
Mikołajkowa akcja stowarzyszenia "Lupa". Na jej rozpoczęcie musiałem trochę poczekać. W międzyczasie wreszcie udało mi się kupić ekologiczny środek do czyszczenia elementów roweru (45 zł):

Ekologiczne czyścidło do napędu© WrocNam
Mniej więcej około 15.30 przybył św. Mikołaj, który nadzorował czynności serwisowe oraz rozdawnictwo prezentów przez Śnieżynki:

Lekko zagubiony© WrocNam

Pod czujnym okiem Mikołaja© WrocNam
Można było dopisać się do listy życzeń do spełnienia:

Rozpoczęta lista życzeń© WrocNam
Wyjechałem z imprezy obdarowany promocyjnymi kominami (dla mnie i okazjonalnej domowej rowerzystki) oraz koszulką:

Wrocławski komin© WrocNam
Dane wycieczki:
29.00 km (0.00 km teren) czas: 01:20 h avg:21.75 km/h
R-185
Do pracy i z powrotem standardem.
Potem jeszcze krótka przejażdżka do punktu dorabiania kluczy.
Na Moście Milenijnym zauważyłem wieziony ciekawy pojazd:
Potem jeszcze krótka przejażdżka do punktu dorabiania kluczy.
Na Moście Milenijnym zauważyłem wieziony ciekawy pojazd:

Melex na ostatnią podróż© WrocNam
Dane wycieczki:
20.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:20.00 km/h
R-184
Tydzień po Tropicielu znowu okazja do terenowej jazdy na orientację, czyli Mini Nocna Masakra 2012, odbywająca się w tym roku w okolicach Bystrzycy koło Oławy.
Po wymianie kilku wiadomości wiadomo było, że pojawią się Marcin z Agnieszką i Filip.
Wybieram się do Oławy pociągiem, żeby wrócić po imprezie na kołach. Podróż w warunkach niezłych, z 20 minutowym opóźnieniem na 30 minutowej trasie:

Do startu pozostaje niewiele minut i zaczynam walkę z czasem na dojeździe do Bystrzycy.
Podczas przejeżdżania przez most na Odrze widzę przepływającą barkę - widok na tyle niezwykły, że mimo spóźnienia postanawiam się zatrzymać na chwilę:

Do biura zawodów docieram na styk, większość ekip ma już mapy i gotuje się do startu.
W kolejce do rejestracji spotykam Krzyśka oraz Maćka i Bartka, którzy są stałym wsparciem podczas MNM.

Witam się z Filipem, który nas rejestruje. Chwilę później dojeżdżają Agnieszka i Marcin.
Całą grupą w doskonałych humorach ruszamy na trasę.
Jeszcze przed osiągnięciem pierwszego punktu przewidywane sukcesy powodują rozgrzanie atmosfery:

Docieramy do pierwszego punktu - pierwszego z serii usytuowanych w budowlach militarnych:

W dobrym czasie i bez specjalnych trudności zdobywamy punkt po punkcie:


Robimy sobie pamiątkową fotografię:

Nadal idzie nam nieźle:

Czasami zdjęcia wychodzą słabo:

Trzeba wstrzymać na chwilę oddech i jest lepiej:

Trzy punkty przed metą zaczynają się lekkie kłopoty, które pokonujemy z sukcesem, tzn. drzemy przez chaszcze :


Przy punkcie robimy kolejny krótki odpoczynek:



Chwilę później docieramy do przedostatniego i ostatniego punktu, dzięki któremu zwiedzamy okolice Grodów Ryczyńskich:


Od kilku godzin temperatura utrzymuje się poniżej zera:

Niska temperatura sprawia, że ognisko na mecie, do której docieramy szybko i sprawnie, jest jak najbardziej wskazane:

Pieczemy kiełbaski, popijamy ciepłe napoje i chwilę odpoczywamy.
Żegnamy Organizatorów i dziękujemy im za imprezę.
Każde z nas obiera inną drogę powrotu do domu - większość samochodami, ja na kołach:


Ubieram cieplejsze rękawice, rzucam okiem na mapę i kieruję się do Wrocławia. Po drodze mijają mnie współkręcacze w samochodach, a mi udaje się utrzymywać niezłe tempo w okolicach 25 km/h.
W Czernicy robię krótki postój:

Prawie równo o 1.00 docieram do domu:

WIELKIE DZIĘKI ZA WSPÓLNĄ JAZDĘ
Link do zdjęć z trasy - TUTAJ
Trasa dzisiejszego jeżdżenia:
Po wymianie kilku wiadomości wiadomo było, że pojawią się Marcin z Agnieszką i Filip.
Wybieram się do Oławy pociągiem, żeby wrócić po imprezie na kołach. Podróż w warunkach niezłych, z 20 minutowym opóźnieniem na 30 minutowej trasie:

Transportowa pozycja rumaka© WrocNam
Do startu pozostaje niewiele minut i zaczynam walkę z czasem na dojeździe do Bystrzycy.
Podczas przejeżdżania przez most na Odrze widzę przepływającą barkę - widok na tyle niezwykły, że mimo spóźnienia postanawiam się zatrzymać na chwilę:

Barka na Odrze w Oławie© WrocNam
Do biura zawodów docieram na styk, większość ekip ma już mapy i gotuje się do startu.
W kolejce do rejestracji spotykam Krzyśka oraz Maćka i Bartka, którzy są stałym wsparciem podczas MNM.

Ekipa BS MNM 2012 na starcie© WrocNam
Witam się z Filipem, który nas rejestruje. Chwilę później dojeżdżają Agnieszka i Marcin.
Całą grupą w doskonałych humorach ruszamy na trasę.
Jeszcze przed osiągnięciem pierwszego punktu przewidywane sukcesy powodują rozgrzanie atmosfery:

Filip się rozgrzewa© WrocNam
Docieramy do pierwszego punktu - pierwszego z serii usytuowanych w budowlach militarnych:

Ruiny PK 1© WrocNam

Na ruinach PK 1© WrocNam
W dobrym czasie i bez specjalnych trudności zdobywamy punkt po punkcie:

Rozważania na dalszą trasą© WrocNam

Wieża przy jednym z PK© WrocNam

Kolejny militarny PK© WrocNam
Robimy sobie pamiątkową fotografię:

Pamiątkowa fotografia podczas MNM 2012© WrocNam
Nadal idzie nam nieźle:

Punkt pod mostem© WrocNam
Czasami zdjęcia wychodzą słabo:

Kiepska widoczność© WrocNam
Trzeba wstrzymać na chwilę oddech i jest lepiej:

PK przy ambonie© WrocNam
Trzy punkty przed metą zaczynają się lekkie kłopoty, które pokonujemy z sukcesem, tzn. drzemy przez chaszcze :

Przedzieranie się przez teren© WrocNam

Barka na śluzie Lipki© WrocNam
Przy punkcie robimy kolejny krótki odpoczynek:

Przy PK na śluzie© WrocNam

Na śluzie Lipki© WrocNam

Śluza Lipki nocą© WrocNam
Chwilę później docieramy do przedostatniego i ostatniego punktu, dzięki któremu zwiedzamy okolice Grodów Ryczyńskich:

Przy ostatnim PK MNM 2012© WrocNam

Historia odkrywania Grodów Ryczyńskich© WrocNam
Od kilku godzin temperatura utrzymuje się poniżej zera:

Część zmrożonego kokpitu© WrocNam
Niska temperatura sprawia, że ognisko na mecie, do której docieramy szybko i sprawnie, jest jak najbardziej wskazane:

Ognisko na mecie MNM 2012© WrocNam
Pieczemy kiełbaski, popijamy ciepłe napoje i chwilę odpoczywamy.
Żegnamy Organizatorów i dziękujemy im za imprezę.
Każde z nas obiera inną drogę powrotu do domu - większość samochodami, ja na kołach:

Agnieszka i Marcina odjeżdżają© WrocNam

Filip grzeje maszynę© WrocNam
Ubieram cieplejsze rękawice, rzucam okiem na mapę i kieruję się do Wrocławia. Po drodze mijają mnie współkręcacze w samochodach, a mi udaje się utrzymywać niezłe tempo w okolicach 25 km/h.
W Czernicy robię krótki postój:

Wieża w Kotowicach nocą© WrocNam
Prawie równo o 1.00 docieram do domu:

Bystrzyckie błotko© WrocNam
WIELKIE DZIĘKI ZA WSPÓLNĄ JAZDĘ
Link do zdjęć z trasy - TUTAJ
Trasa dzisiejszego jeżdżenia:
Dane wycieczki:
92.00 km (0.00 km teren) czas: 04:50 h avg:19.03 km/h