Dzień sto pięćdziesiąty trzeci
Kilka ostatnich dni miałem okazję spędzić w mieście, którego symbolem jest niedźwiedź wspinający się na chróścinę jagodną (drzewo truskawkowe), czyli w Madrycie:

Będąc w tam, nie mogłem pozbawić się możliwości dokładniejszego poznania miasta
z siodełka roweru.
Skorzystałem z jednej z madryckich wypożyczalni rowerów - Trixi.com, gdzie za niewielką opłatą i po zostawieniu zastawu można rozkoszować się jazdą mieszczuchem. W wypożyczalni zostałem miło zaskoczony obsługą, którą była między innymi para Polaków:

Wycieczkę zacząłem z centralnego punktu miasta (i Hiszpanii) - Puerta del Sol:

Skierowałem się następnie zobaczyć najstarszą odsłoniętą część historycznych murów miasta:

Obok stoi pałac królewski:

Niekiedy widać elementy, które przypominają o przeszłości Hiszpanii:

Odwiedziłem pomnik upamiętniający najbardziej znanych fikcyjnych Hiszpanów i ich twórcę:


Pojechałem później jedną z najsławniejszych arterii Gran Via do najsławniejszego madryckiego parku - Retiro:


Obok parku znajduje się najsławniejsze hiszpańskie muzeum - Prado, przed którym zaczęła się formować kolejka (było około 17.30), bo od godziny 18 do 20 wejście jest darmowe, o czym informują w kasie i właściwie przestają sprzedawać bilety od 17, chyba, że ktoś jest jednak chętny je kupić:

Następnie zaplanowałem sobie dłuższy skok kolejną z najważniejszych madryckich arterii - Paseo de Castellana - do celu oddalonego o kilka kilometrów od ścisłego centrum miasta. Wzdłuż głównego ciągu ulicy znajduje się droga lokalna, która ułatwia włączanie się do ruchu, skręcanie, usprawnia komunikację autobusową i taksówkową oraz jazdę rowerem.
W czasie jazdy minąłem między innymi pomniki Kolumba i odkrycia Ameryki:


Zobaczyłem też pomnik Jana Pawła II:

Po pewnym czasie dotarłem do celu:

Tym razem obejrzałem go tylko z zewnątrz, ale warto odwiedzić też muzeum, które znajduje się na terenie.
Polacy narzekają, że na polskich ulicach jest za dużo sygnalizacji świetlnej. A co mają powiedzieć Hiszpanie?:

W ogóle super się jeździ po ulicach - wystarczy pokazać, że chce się wykonać manewr np. skręcić i od razu robi się miejsce - rower wydaje się być normalnym uczestnikiem ruchu. Co ciekawe, najlepiej reagują taksówkarze.
Stając na jednych ze świateł uwieczniłem siebie:

Kończąc wycieczkę przejeżdżałem po raz kolejny obok reprezentacyjnego budynku Poczty Głównej:
Pedałując znów sławną - Gran Via, dotarłem do wypożyczalni, gdzie się znowu uwieczniłem:

W jednym ze sklepów rowerowych zobaczyłem super wynalazek:

Na Puerta del Sol zobaczyłem, że nie tylko w Polsce są problemy z krwiodawcami:
Po całej wyprawie zakupiłem sobie na kolację zestaw hiszpańskich serów i małą butelkę wina:

Trasa:

Symbol miasta© WrocNam
Będąc w tam, nie mogłem pozbawić się możliwości dokładniejszego poznania miasta
z siodełka roweru.
Skorzystałem z jednej z madryckich wypożyczalni rowerów - Trixi.com, gdzie za niewielką opłatą i po zostawieniu zastawu można rozkoszować się jazdą mieszczuchem. W wypożyczalni zostałem miło zaskoczony obsługą, którą była między innymi para Polaków:

Madrycka wypożyczalnia rowerów© WrocNam
Wycieczkę zacząłem z centralnego punktu miasta (i Hiszpanii) - Puerta del Sol:

Centrum Madrytu© WrocNam
Skierowałem się następnie zobaczyć najstarszą odsłoniętą część historycznych murów miasta:

Pozostałości mauretańskich murów© WrocNam
Obok stoi pałac królewski:

Pałac królewski© WrocNam
Niekiedy widać elementy, które przypominają o przeszłości Hiszpanii:

Arabski element architektoniczny© WrocNam
Odwiedziłem pomnik upamiętniający najbardziej znanych fikcyjnych Hiszpanów i ich twórcę:

Mieszczuch i ja z kolumną w tle© WrocNam

Mieszczuch, Don Kichote, Sanczo Pansa i Cervantes© WrocNam
Pojechałem później jedną z najsławniejszych arterii Gran Via do najsławniejszego madryckiego parku - Retiro:

Wjazd do Retiro© WrocNam

Pomnik Alfonsa XII© WrocNam
Obok parku znajduje się najsławniejsze hiszpańskie muzeum - Prado, przed którym zaczęła się formować kolejka (było około 17.30), bo od godziny 18 do 20 wejście jest darmowe, o czym informują w kasie i właściwie przestają sprzedawać bilety od 17, chyba, że ktoś jest jednak chętny je kupić:

Prado i kolejka© WrocNam
Następnie zaplanowałem sobie dłuższy skok kolejną z najważniejszych madryckich arterii - Paseo de Castellana - do celu oddalonego o kilka kilometrów od ścisłego centrum miasta. Wzdłuż głównego ciągu ulicy znajduje się droga lokalna, która ułatwia włączanie się do ruchu, skręcanie, usprawnia komunikację autobusową i taksówkową oraz jazdę rowerem.
W czasie jazdy minąłem między innymi pomniki Kolumba i odkrycia Ameryki:

Pomnik Kolumba© WrocNam

Odkrycie Ameryki© WrocNam
Zobaczyłem też pomnik Jana Pawła II:

Pomnik papieża© WrocNam
Po pewnym czasie dotarłem do celu:

Stadion Realu Madryt© WrocNam
Tym razem obejrzałem go tylko z zewnątrz, ale warto odwiedzić też muzeum, które znajduje się na terenie.
Polacy narzekają, że na polskich ulicach jest za dużo sygnalizacji świetlnej. A co mają powiedzieć Hiszpanie?:

Trochę świateł© WrocNam
W ogóle super się jeździ po ulicach - wystarczy pokazać, że chce się wykonać manewr np. skręcić i od razu robi się miejsce - rower wydaje się być normalnym uczestnikiem ruchu. Co ciekawe, najlepiej reagują taksówkarze.
Stając na jednych ze świateł uwieczniłem siebie:

Ja w Bentleyu© WrocNam
Kończąc wycieczkę przejeżdżałem po raz kolejny obok reprezentacyjnego budynku Poczty Głównej:

Poczta Główna© WrocNam
Pedałując znów sławną - Gran Via, dotarłem do wypożyczalni, gdzie się znowu uwieczniłem:

W wypożyczalni© WrocNam
W jednym ze sklepów rowerowych zobaczyłem super wynalazek:

Wózkorower© WrocNam
Na Puerta del Sol zobaczyłem, że nie tylko w Polsce są problemy z krwiodawcami:

Krwiobus© WrocNam
Po całej wyprawie zakupiłem sobie na kolację zestaw hiszpańskich serów i małą butelkę wina:

Hiszpańska kolacja rowerowa© WrocNam
Trasa:
Dane wycieczki:
17.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:17.00 km/h
Komentarze
Coś nie mogłem tego niedźwiedzia na drzewie wpasować we Wrocław, a tu się okazało, że trochę dalej zwiedzałeś.
Pozdrawiam. Platon - 17:12 niedziela, 24 października 2010 | linkuj
Pozdrawiam. Platon - 17:12 niedziela, 24 października 2010 | linkuj
Własnie planuje wyjazd do Madrytu za rok. Więc już wiem kto mi udzieli niezbędnych wskazówek przed wyjazdem :). Ale wolałbym odwiedzić stadon Camp Nou niż stadion Realu :). Pozdrawiam
biker81 - 11:27 niedziela, 24 października 2010 | linkuj
Fajnie musiało się jeździć po Madrycie na rowerku:)
Osobiście wolałbym jednak pojeździć po Barcelonie:D
Pozdrawiam. MonK - 09:17 niedziela, 24 października 2010 | linkuj
Komentuj
Osobiście wolałbym jednak pojeździć po Barcelonie:D
Pozdrawiam. MonK - 09:17 niedziela, 24 października 2010 | linkuj