Dzień sto piąty
Jeden z ostatnich dni urlopu postanowiłem wykorzystać na jakiś większy wyjazd rowerowy. Popatrzyłem na mapę i ze względu na to, że często tamtędy jeżdżę, ale nigdy nie byłem w Legnickim Polu, wybór mój padł właśnie na to miejsce:

Zaplanowałem wyjazd o 7, żeby około 15-16 wrócić do domu. Okazało się, że mogłem wybrać się godzinę wcześniej, przez co dłużej miałbym korzystne warunki, a nie żarówę prosto z nieba.
Pojechałem sobie bocznymi drogami i już kawałek za Wrocławiem zostałem pozytywnie zaskoczony rowerową ekspresówką w Gałowie:

Szkoda, że częściej nie spotyka się takich rozwiązań,żeby koło bruku położyć kawałek równej nawierzchni dla rowerów. Po drodze spotkałem jeszcze trzy miejsca, gdzie coś takiego by się bardzo przydało.
W Rakoszycach napotykam pierwszy w tym dniu krzyż pokutny (w rzadkim stylu maltańskim) - na zdjęciach kolejne z całej wyprawy:

(Lewy górny róg-Rakoszyce, prawy górny róg-Tyniec Legnicki, lewy dolny róg-Ujazd Górny, prawy dolny róg-Jarosław - trzeciego, dwumetrowego, wmurowanego w poziomo w mur kościelny nie zauważyłem)

(Lewy-Jarosław - schowany w lasku, prawy-Samborz - przerobiony na kapliczkę)
W ściany budynków kościelnych wbudowane są epitafia, które też pojawiały się kilka razy na mojej drodze:

(Lewa-Rakoszyce, prawa-Ujazd Górny)
Około godziny 10 zaczęło już nieźle przygrzewać, ale nie przeszkadzało mi to w pokonywaniu kilometrów. W pewnym momencie miałem Legnicę tuż-tuż:

Około 11 zawitałem do Legnickiego Pola, gdzie poczytałem informacje na temat pól złotonośnych, obejrzałem pomnik poszukiwacza złota, przypominającego wrocławskie krasnale:

Obfotografowałem sanktuarium, w którym, jak dowiedziałem się później, znajdowała się przez pewien czas szkoła pruskich kadetów, do której uczęszczał między innymi Czerwony Baron:
Następnie udałem się do muzeum Bitwy Legnickiej, gdzie kupiłem Natce trochę pocztówek z Legnickiego Pola i okolic i przy okazji dowiedziałem się trochę na temat historii tego miejsca od miłej pani, która tam pracowała.
Po zjedzeniu lodów o smaku gruszki, pomknąłem w kierunku Wrocławia.
Po drodze zahaczyłem o pola złotonośne - niestety już wyczerpane.
Znalazłem też leżącego na ulicy martwego zaskrońca - bez śladów jakichkolwiek uszkodzeń:

Wądroża Wielkiego broni woj Wądrożnik (chyba takie było jego imię):

W Ujeździe na jednym z epitafiów bardzo ładna czaszka z krzyżem do kolekcji dla Kajmana:

Ostatnie kilometry trochę mi się dłużyły, ale gładko mijały, szczególnie w miejscach, gdzie za Pietrzykowicami wylano nowy asfalt.
Po wjeździe do Wrocławia podjechałem jeszcze do Creatora umówić się na sesję rehabilitacyjną i już byłem w domu.
Trasa:

Wieże sanktuarium© WrocNam
Zaplanowałem wyjazd o 7, żeby około 15-16 wrócić do domu. Okazało się, że mogłem wybrać się godzinę wcześniej, przez co dłużej miałbym korzystne warunki, a nie żarówę prosto z nieba.
Pojechałem sobie bocznymi drogami i już kawałek za Wrocławiem zostałem pozytywnie zaskoczony rowerową ekspresówką w Gałowie:

Wiejska rowerowa ekpresówka© WrocNam
Szkoda, że częściej nie spotyka się takich rozwiązań,żeby koło bruku położyć kawałek równej nawierzchni dla rowerów. Po drodze spotkałem jeszcze trzy miejsca, gdzie coś takiego by się bardzo przydało.
W Rakoszycach napotykam pierwszy w tym dniu krzyż pokutny (w rzadkim stylu maltańskim) - na zdjęciach kolejne z całej wyprawy:

Krzyże pokutne-1© WrocNam
(Lewy górny róg-Rakoszyce, prawy górny róg-Tyniec Legnicki, lewy dolny róg-Ujazd Górny, prawy dolny róg-Jarosław - trzeciego, dwumetrowego, wmurowanego w poziomo w mur kościelny nie zauważyłem)

Krzyże pokutne-2© WrocNam
(Lewy-Jarosław - schowany w lasku, prawy-Samborz - przerobiony na kapliczkę)
W ściany budynków kościelnych wbudowane są epitafia, które też pojawiały się kilka razy na mojej drodze:

Epitafia© WrocNam
(Lewa-Rakoszyce, prawa-Ujazd Górny)
Około godziny 10 zaczęło już nieźle przygrzewać, ale nie przeszkadzało mi to w pokonywaniu kilometrów. W pewnym momencie miałem Legnicę tuż-tuż:

Legnica na wyciągnięcie obiektywu© WrocNam
Około 11 zawitałem do Legnickiego Pola, gdzie poczytałem informacje na temat pól złotonośnych, obejrzałem pomnik poszukiwacza złota, przypominającego wrocławskie krasnale:

Poszukiwacz złota© WrocNam
Obfotografowałem sanktuarium, w którym, jak dowiedziałem się później, znajdowała się przez pewien czas szkoła pruskich kadetów, do której uczęszczał między innymi Czerwony Baron:

Sanktuarium w Legnickim Polu© WrocNam
Następnie udałem się do muzeum Bitwy Legnickiej, gdzie kupiłem Natce trochę pocztówek z Legnickiego Pola i okolic i przy okazji dowiedziałem się trochę na temat historii tego miejsca od miłej pani, która tam pracowała.
Po zjedzeniu lodów o smaku gruszki, pomknąłem w kierunku Wrocławia.
Po drodze zahaczyłem o pola złotonośne - niestety już wyczerpane.
Znalazłem też leżącego na ulicy martwego zaskrońca - bez śladów jakichkolwiek uszkodzeń:

Martwy wąż© WrocNam
Wądroża Wielkiego broni woj Wądrożnik (chyba takie było jego imię):

Wądrożnik© WrocNam
W Ujeździe na jednym z epitafiów bardzo ładna czaszka z krzyżem do kolekcji dla Kajmana:

Czacha dla Kajmana© WrocNam
Ostatnie kilometry trochę mi się dłużyły, ale gładko mijały, szczególnie w miejscach, gdzie za Pietrzykowicami wylano nowy asfalt.
Po wjeździe do Wrocławia podjechałem jeszcze do Creatora umówić się na sesję rehabilitacyjną i już byłem w domu.
Trasa:
Dane wycieczki:
150.00 km (0.00 km teren) czas: 06:40 h avg:22.50 km/h
Komentarze
Piękny dystans Michale :) A co się dzieje z wrocławską ekipą BS, że tak samotnie musisz pokonywać takie dystanse? Pozdrawiam
zyla82 - 11:05 niedziela, 21 sierpnia 2011 | linkuj
Na krzyżu w Kostomłotach widać chyba zarys miecza. Może na innych obrazy zatarł czas?
Kajman - 17:56 sobota, 20 sierpnia 2011 | linkuj
Pierwszy raz słyszę o rysunku narzędzia zbrodni na krzyżu. Nigdzie tego nie zauważyłem. Więcej o krzyżach: http://biker81.bikestats.pl/index.php?category=14647
Fajna trasa, trzeba będzie kiedyś wykupić prawa autorskie i przejechać ją. Pozdrawiam biker81 - 07:46 sobota, 20 sierpnia 2011 | linkuj
Fajna trasa, trzeba będzie kiedyś wykupić prawa autorskie i przejechać ją. Pozdrawiam biker81 - 07:46 sobota, 20 sierpnia 2011 | linkuj
Dzięki, czaszka piękna:)
Mam pytanie z innej beczki. Na krzyżach pokutnych teoretycznie powinien być rysunek narzędzia zbrodni, tak usłyszałem w telewizorze. Zauważyłeś coś takiego? Kajman - 06:55 sobota, 20 sierpnia 2011 | linkuj
Komentuj
Mam pytanie z innej beczki. Na krzyżach pokutnych teoretycznie powinien być rysunek narzędzia zbrodni, tak usłyszałem w telewizorze. Zauważyłeś coś takiego? Kajman - 06:55 sobota, 20 sierpnia 2011 | linkuj