Wpisy archiwalne w kategorii
Praca
| Dystans całkowity: | 18633.21 km (w terenie 81.00 km; 0.43%) |
| Czas w ruchu: | 839:15 |
| Średnia prędkość: | 22.10 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 54.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 992 |
| Średnio na aktywność: | 18.78 km i 0h 51m |
| Więcej statystyk | |
Wyniki MNM.
Wyniki MNM.
Jak przewidywaliśmy, zwycięstwo w kategorii najliczniejszego teamu. Jeszcze raz dzięki!!!
Wzmianka o nas i naszych wyczynach ukazała się w "Polsce. Gazecie Wrocławskiej".
Do pracy na lekko chrzęszczącym, mimo przeczyszczenia i nasmarowania, rowerze.
Po drodze, w perspektywie ulicy Legnickiej, widzę wyjeżdżającą z prawej karetkę pogotowia. Po zbliżeniu się do stacji BP za zajezdnią MPK, widzę stojący na awaryjnych samochód (chyba Punciak) i leżący ziemi rower. Znowu pewnie jakiś maniak nie pomyślał przy wyjeżdżaniu ze stacji i nie popatrzył w obie strony, tylko w lewo, czekając na wolne miejsce na Legnickiej i potrącił rowerzystę. Nie raz tam kląłem (jak i na innych podobnych wyjazdach).
Żeby było ciekawiej, na drodze rowerowej na Obornickiej natknąłem się ciekawą sytuację. Na pewnym odcinku Obornickiej z powodu niedawnego remontu zapadła się część jezdni (prowadząca do miasta). Postawiono barierki, tak więc został tylko jeden pas jezdni. Ludzie jadą w większości ruchem wahadłowym. Ale niekiedy znajdą się "mądrzy", którzy wykorzystują biegnącą obok ddr. Wiadomo: Polak potrafi. Jadę sobie spokojnie ddr, w oddali widzę jakiegoś "mądrego" omijajacego barierki, myślę sobie "No dobra, jakiś debil", ale zaraz, kiedy już jestem w pobliżu, widzę kolejny samochód skręcajacy na ddr! Jedzie prosto na mnie, mimo że zawsze mocno pracuję na to, żeby mnie było widać. Decyzja - hamowanie i stoję na środku ddr. Zdziwiona gościówka w samochodzie staje i coś tam wywija rękoma. Dalej stoję. Gościówka już nie ma pewnej miny. Dalej stoję. Coś pokazuje, żebym zjechał. Nadal stoję. Znudziło mi się po około dwóch minutach stania a gościówka nie kwapiła się, żeby wysiąść. Teraz myślę, ze powinienem zadzwonić po policję, ale śpieszyło mi się do pracy, bo jakoś po weekendowych eskapadach byłem niedospany i trochę w "niedoczasie" (ale bez spóźnienia).
Powrót z zahaczeniem o Statoil i jego myjnię i kompresor. Po wczorajszym kąpaniu rower nadal nie stracił całej warstwy błota. Wczoraj powinienem tam podjechać - dwa złote, dwie minuty i rower bez grama błota.
Jak przewidywaliśmy, zwycięstwo w kategorii najliczniejszego teamu. Jeszcze raz dzięki!!!
Wzmianka o nas i naszych wyczynach ukazała się w "Polsce. Gazecie Wrocławskiej".
Do pracy na lekko chrzęszczącym, mimo przeczyszczenia i nasmarowania, rowerze.
Po drodze, w perspektywie ulicy Legnickiej, widzę wyjeżdżającą z prawej karetkę pogotowia. Po zbliżeniu się do stacji BP za zajezdnią MPK, widzę stojący na awaryjnych samochód (chyba Punciak) i leżący ziemi rower. Znowu pewnie jakiś maniak nie pomyślał przy wyjeżdżaniu ze stacji i nie popatrzył w obie strony, tylko w lewo, czekając na wolne miejsce na Legnickiej i potrącił rowerzystę. Nie raz tam kląłem (jak i na innych podobnych wyjazdach).
Żeby było ciekawiej, na drodze rowerowej na Obornickiej natknąłem się ciekawą sytuację. Na pewnym odcinku Obornickiej z powodu niedawnego remontu zapadła się część jezdni (prowadząca do miasta). Postawiono barierki, tak więc został tylko jeden pas jezdni. Ludzie jadą w większości ruchem wahadłowym. Ale niekiedy znajdą się "mądrzy", którzy wykorzystują biegnącą obok ddr. Wiadomo: Polak potrafi. Jadę sobie spokojnie ddr, w oddali widzę jakiegoś "mądrego" omijajacego barierki, myślę sobie "No dobra, jakiś debil", ale zaraz, kiedy już jestem w pobliżu, widzę kolejny samochód skręcajacy na ddr! Jedzie prosto na mnie, mimo że zawsze mocno pracuję na to, żeby mnie było widać. Decyzja - hamowanie i stoję na środku ddr. Zdziwiona gościówka w samochodzie staje i coś tam wywija rękoma. Dalej stoję. Gościówka już nie ma pewnej miny. Dalej stoję. Coś pokazuje, żebym zjechał. Nadal stoję. Znudziło mi się po około dwóch minutach stania a gościówka nie kwapiła się, żeby wysiąść. Teraz myślę, ze powinienem zadzwonić po policję, ale śpieszyło mi się do pracy, bo jakoś po weekendowych eskapadach byłem niedospany i trochę w "niedoczasie" (ale bez spóźnienia).
Powrót z zahaczeniem o Statoil i jego myjnię i kompresor. Po wczorajszym kąpaniu rower nadal nie stracił całej warstwy błota. Wczoraj powinienem tam podjechać - dwa złote, dwie minuty i rower bez grama błota.
Dane wycieczki:
17.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:20.40 km/h
Do pracy najnormalniej w świecie.
Do pracy najnormalniej w świecie.
Powrót okrężną drogą, zeby oddać wodomierze do legalizacji (Żmigrodzka - Kasprowicza - Boya-Żeleńskiego - Mosty Warszawskie - Jedności - Nowowiejska - Sienkiewicza - Plac Grunwaldzki - Oławska - Kazimierza Wielkiego - Św. Mikołaja - Legnicka).
Próbuję dojechać w tym roku do 4k km (postanowienie końcoworoczne). Trochę muszę jeszcze pokręcić.
Powrót okrężną drogą, zeby oddać wodomierze do legalizacji (Żmigrodzka - Kasprowicza - Boya-Żeleńskiego - Mosty Warszawskie - Jedności - Nowowiejska - Sienkiewicza - Plac Grunwaldzki - Oławska - Kazimierza Wielkiego - Św. Mikołaja - Legnicka).
Próbuję dojechać w tym roku do 4k km (postanowienie końcoworoczne). Trochę muszę jeszcze pokręcić.
Dane wycieczki:
24.00 km (0.00 km teren) czas: 01:10 h avg:20.57 km/h
Do pracy normalną trasą.
Do pracy normalną trasą.
Powrót z druga próbą odwiedzenia krasnala, który wybrał sobie za miejsce pobytu Wyższą Szkołę Bankową. Tym razem udana:

Potem podjechałem jeszcze do Natki przekazać jej ulotki (z małymi problemami, ale się udało).
Przeczytałem dzisiaj apel. Wrocławianie - dopisujcie się!
Powrót z druga próbą odwiedzenia krasnala, który wybrał sobie za miejsce pobytu Wyższą Szkołę Bankową. Tym razem udana:

Potem podjechałem jeszcze do Natki przekazać jej ulotki (z małymi problemami, ale się udało).
Przeczytałem dzisiaj apel. Wrocławianie - dopisujcie się!
Dane wycieczki:
19.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:22.80 km/h
Nareszcie cisza!!!
Do pracy
Nareszcie cisza!!!
Do pracy normalnie. Powrót dłuższą trasą z poszukiwaniem punktu legalizacji wodomierzy oraz odwiedzeniem serwisu (znanego również przez Młynarza). Kupiłem nowe klocki hamulcowe na wymianę totalnie zjechanych (Futura MASTER V3 GRY 72mm - 15zł/komplet) oraz olej do łańcucha (Pedro's SynLube Chain Lube - 16zł).
Przy okazji poskarżyłem sie na skrzypiący (według mnie) suport. Piotrek (właściciel sklepu) spojrzał fachowym okiem, obrócił dwa razy pedałami i orzekł, że to po prostu lekko poluzowane tylnie koło. Dwa ruchy i wreszcie cisza.
Dowiedziałem się też o ciekawej propozycji dla rowerzystów (sam z tego skorzystam w styczniu - limit zakupowy na rower w tym roku wyczerpany) - obniżka o 50% cen usług.
Trwa do końca stycznia - tego nie można przegapić.
Do pracy normalnie. Powrót dłuższą trasą z poszukiwaniem punktu legalizacji wodomierzy oraz odwiedzeniem serwisu (znanego również przez Młynarza). Kupiłem nowe klocki hamulcowe na wymianę totalnie zjechanych (Futura MASTER V3 GRY 72mm - 15zł/komplet) oraz olej do łańcucha (Pedro's SynLube Chain Lube - 16zł).
Przy okazji poskarżyłem sie na skrzypiący (według mnie) suport. Piotrek (właściciel sklepu) spojrzał fachowym okiem, obrócił dwa razy pedałami i orzekł, że to po prostu lekko poluzowane tylnie koło. Dwa ruchy i wreszcie cisza.
Dowiedziałem się też o ciekawej propozycji dla rowerzystów (sam z tego skorzystam w styczniu - limit zakupowy na rower w tym roku wyczerpany) - obniżka o 50% cen usług.
Trwa do końca stycznia - tego nie można przegapić.
Dane wycieczki:
18.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:21.60 km/h
Do pracy normalną trasą z
Do pracy normalną trasą z krótkim postojem w ciemnościach, żeby przetestować lampkę. Nie jest źle. Próby fotograficzne nie nadają sie do publikacji.
Planowałem podczas powrotu podjechać do serwisu, bo od dłuższego czasu coś mi rzęziło w okolicach suportu i wstyd było pedalić. W pracy mała prywata i mycie roweru. Zaś po myciu... przestało stukać. Albo rower sie przestraszył wizyty, albo to rzeczywiście tylko brud (a myłem go już kilka razy, więc to dziwne).
Tak więc, do domu krótszą trasą z chwilową przerwą na małą sesyjkę. Mural przy Ptasiej (można spróbować poczytać teksty na postaci):

Mały industrialny krajobraz:
Planowałem podczas powrotu podjechać do serwisu, bo od dłuższego czasu coś mi rzęziło w okolicach suportu i wstyd było pedalić. W pracy mała prywata i mycie roweru. Zaś po myciu... przestało stukać. Albo rower sie przestraszył wizyty, albo to rzeczywiście tylko brud (a myłem go już kilka razy, więc to dziwne).
Tak więc, do domu krótszą trasą z chwilową przerwą na małą sesyjkę. Mural przy Ptasiej (można spróbować poczytać teksty na postaci):

Mały industrialny krajobraz:
Dane wycieczki:
14.00 km (0.00 km teren) czas: 00:40 h avg:21.00 km/h
Do pracy normalnie.
Powrót
Do pracy normalnie.
Powrót okrężną drogą odebrać kupioną na Allegro lampkę (przygotowania do MNM) i uzyskać porady zdrowotne - jedną fizyczną u Krasnala 100matologa, drugą duchową u Krasnala Freudka (dzisiaj pierwszy raz przyjmującego we Wrocławiu).
Paprotna - Żmigrodzka - Wały - Mosty Warszwawskie - Jaracza - Nowowiejska - Piastowska - Curie-Skłodowskiej - Wały - Kładka Zwierzyniecka - Międzyrzecka - Na Niskich Łąkach - Krakowska - Kościuszki - Piłsudskiego - okilice Dworca Gł. - Powstańców Ślaskich - Piłsudskiego - Legnicka.
W czasie przejazdu umówiłem się na sobotni poranek na wymianę opon. Proponowano mi wymianę rowerowych, ale okazało się, ze nie mieli rozmiaru.
Wyjazd długo przed wschodem, powrót grubo po zmroku.
Zachód nad Grunwaldem:

Strażnicy Pasażu Grunwaldzkiego:

Zachód nad Odrą:

Krasnal 100matolog:

Krasnal Freudek:

Ten rower kiedyś (WCZORAJ) był czysty i nasmarowany:
Powrót okrężną drogą odebrać kupioną na Allegro lampkę (przygotowania do MNM) i uzyskać porady zdrowotne - jedną fizyczną u Krasnala 100matologa, drugą duchową u Krasnala Freudka (dzisiaj pierwszy raz przyjmującego we Wrocławiu).
Paprotna - Żmigrodzka - Wały - Mosty Warszwawskie - Jaracza - Nowowiejska - Piastowska - Curie-Skłodowskiej - Wały - Kładka Zwierzyniecka - Międzyrzecka - Na Niskich Łąkach - Krakowska - Kościuszki - Piłsudskiego - okilice Dworca Gł. - Powstańców Ślaskich - Piłsudskiego - Legnicka.
W czasie przejazdu umówiłem się na sobotni poranek na wymianę opon. Proponowano mi wymianę rowerowych, ale okazało się, ze nie mieli rozmiaru.
Wyjazd długo przed wschodem, powrót grubo po zmroku.
Zachód nad Grunwaldem:

Strażnicy Pasażu Grunwaldzkiego:

Zachód nad Odrą:

Krasnal 100matolog:

Krasnal Freudek:

Ten rower kiedyś (WCZORAJ) był czysty i nasmarowany:
Dane wycieczki:
28.00 km (0.00 km teren) czas: 01:30 h avg:18.67 km/h
Trasy pod wezwaniem dwóch P:
Trasy pod wezwaniem dwóch P: powolutku i "po ciemku".
Rano normalnie w ciemnościach, ze szklanką pod kołami.
Powrót ze względu na prowadzony w pracy audit też późnym popołudniem, a więc w zapadających ciemnościach, z breją śniegowo-lodowo-wodną pod kołami.
Rano normalnie w ciemnościach, ze szklanką pod kołami.
Powrót ze względu na prowadzony w pracy audit też późnym popołudniem, a więc w zapadających ciemnościach, z breją śniegowo-lodowo-wodną pod kołami.
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:16.00 km/h
Nie zważając na przeciwności
Nie zważając na przeciwności pogodowe (śliskie drogi, lekką ciapę i chłód) do pracy normalnie, acz powoli.
Powrót podobnie.
Rower ciężko znosi warunki - zwłaszcza powszechną obecność rozsypywanej soli i jej mieszanki z piaskiem.
Szykując się Mini Nocnej Masakry zacząłem kompletować w myślachi fizycznie sprzęt.
Nabytek z wczoraj po pierwszych dzisiejszych testach w warunkach bojowych:

Do tej pory jeździłem w czapeczce chroniącej tylko głowę (nawet nie uszy) i muszę stwierdzić znaczący wzrost komfortu jazdy w panujących obecnie warunkach.
Powrót podobnie.
Rower ciężko znosi warunki - zwłaszcza powszechną obecność rozsypywanej soli i jej mieszanki z piaskiem.
Szykując się Mini Nocnej Masakry zacząłem kompletować w myślachi fizycznie sprzęt.
Nabytek z wczoraj po pierwszych dzisiejszych testach w warunkach bojowych:

Do tej pory jeździłem w czapeczce chroniącej tylko głowę (nawet nie uszy) i muszę stwierdzić znaczący wzrost komfortu jazdy w panujących obecnie warunkach.
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:19.20 km/h
Dzień Życzliwości.
Niestety,
Dzień Życzliwości.
Niestety, niezbyt się udał. Chociaż rano zapowiadał się jeszcze nie najgorzej. Do pracy jechało się całkiem przyjemnie. Postanowiłem, że dzisiaj nikogo nie sklnę za bezmyślną jazdę/łażenie tam gdzie nie trzeba (dwa razy złamałem przyrzeczenie - dwa razy jakieś matoły stały na środku przejścia dla pieszych, bo "myśleli", że zdążą - poza tym było OK).
Miałem nadzieję, że pogoda się utrzyma i podjadę zobaczyć dwa krasnale (przy AM i na Rynku), ale koło 14 nastapiło załamanie i zaczęło lać/padać.
Ale biker jest twardy i nie z cukru i postanwiłem jednak podjechać na Rynek. Miały być tam jakieś imprezy z okazji ogłoszonego Dnia Życzliwości. Pogoda wszysto popsuła. Stał co prawda jakiś autobus, ale to wszystko co zobaczyłem.:

Odwiedziłem też nowego Krasnala - Turystę (trochę dzisiaj był "zalany", ale można wybaczyć, to jego pierwszy albo drugi dzień we Wrocławiu):

Poza tym zawitał do nas dawno niewidziany znajomy ŚNIEG, który (wg prognoz) może wpadać przez kilka najbliższych dni (a w ciągu miesięcy na pewno) razem ze swoim kumplem MROZEM:
Poza tym ładny KOREK (utrzymuje się już od 3 godzin - ludzie stoją zamiast wsiąść na rower lub ewentualnie wybrać środek komunikacji miejskiej). Jest co podziwiać, takie koreczki zdażają się 3-4 razy w roku:
Niestety, niezbyt się udał. Chociaż rano zapowiadał się jeszcze nie najgorzej. Do pracy jechało się całkiem przyjemnie. Postanowiłem, że dzisiaj nikogo nie sklnę za bezmyślną jazdę/łażenie tam gdzie nie trzeba (dwa razy złamałem przyrzeczenie - dwa razy jakieś matoły stały na środku przejścia dla pieszych, bo "myśleli", że zdążą - poza tym było OK).
Miałem nadzieję, że pogoda się utrzyma i podjadę zobaczyć dwa krasnale (przy AM i na Rynku), ale koło 14 nastapiło załamanie i zaczęło lać/padać.
Ale biker jest twardy i nie z cukru i postanwiłem jednak podjechać na Rynek. Miały być tam jakieś imprezy z okazji ogłoszonego Dnia Życzliwości. Pogoda wszysto popsuła. Stał co prawda jakiś autobus, ale to wszystko co zobaczyłem.:

Odwiedziłem też nowego Krasnala - Turystę (trochę dzisiaj był "zalany", ale można wybaczyć, to jego pierwszy albo drugi dzień we Wrocławiu):

Poza tym zawitał do nas dawno niewidziany znajomy ŚNIEG, który (wg prognoz) może wpadać przez kilka najbliższych dni (a w ciągu miesięcy na pewno) razem ze swoim kumplem MROZEM:
Poza tym ładny KOREK (utrzymuje się już od 3 godzin - ludzie stoją zamiast wsiąść na rower lub ewentualnie wybrać środek komunikacji miejskiej). Jest co podziwiać, takie koreczki zdażają się 3-4 razy w roku:
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 00:50 h avg:19.20 km/h
Do pracy z niewielkimi
Do pracy z niewielkimi opadami deszczu.
Powrót walcząc z porywistym wiatrem (szczególnie na Milenijnym) i przelotnymi opadami deszczu.
Powrót walcząc z porywistym wiatrem (szczególnie na Milenijnym) i przelotnymi opadami deszczu.
Dane wycieczki:
16.00 km (0.00 km teren) czas: 00:40 h avg:24.00 km/h











