Wpisy archiwalne w kategorii
Okolice
Dystans całkowity: | 10379.12 km (w terenie 220.00 km; 2.12%) |
Czas w ruchu: | 484:29 |
Średnia prędkość: | 21.42 km/h |
Maksymalna prędkość: | 63.00 km/h |
Suma kalorii: | 19789 kcal |
Liczba aktywności: | 150 |
Średnio na aktywność: | 69.19 km i 3h 13m |
Więcej statystyk |
R-??
Na łono natury do Lasu Rędzińskiego z Natką, poszukać ochłody. Z gorączką.
Szybki powrót.
Szybki powrót.
Dane wycieczki:
6.00 km (0.00 km teren) czas: 00:20 h avg:18.00 km/h
R-??
Wycieczka z Natką do Lasu Rędzińskiego.
Dane wycieczki:
12.00 km (0.00 km teren) czas: 01:10 h avg:10.29 km/h
R-81
Kolejny Tropiciel - Przygodowy Rajd na Orientację (edycja 12), którego baza usytuowana została w Krośnicach.
Ustaliliśmy z Rafałem, że nie ma co się męczyć i cisnąć na rowerze w tę i z powrotem i pokonujemy trasę dojazdową Nubirą.
Spokojnie dojeżdżamy wieczorem, jeszcze przed zmrokiem, przygotowujemy i parę godzin odpoczywamy:
Kilkadziesiąt minut przed startem rejestrujemy się i cykamy trochę fotek:
Potem ruszamy na miejsce startu, które umiejscowione jest przy stacji kolejki wąskotorowej:
Otrzymujemy mapy, planujemy przebieg trasy i ruszamy. Jak zwykle, napotykane punkty mają różny poziom trudności i różne są do nich drogi. Idzie nam sprawnie i zdobywamy właściwie bez problemów punkt po punkcie:
Zaczyna się robić jasno, a my zyskujemy nadzieję graniczącą z pewnością, że pokonamy całą trasę i zdobędziemy wszystkie punkty.
Robimy nawet mały postój na śniadanie:
Odświeżeni ruszamy dalej:
Docieramy do ostatniego punktu - strzelnica. Już wiemy, że start zakończony zostanie sukcesem. Strzelamy i pędzimy na metę:
Wcinamy śniadanie, pakujemy się i wracamy do Wrocławia po dobrze spędzonej leśno - terenowo - przygodowej nocy.
RAFAŁ - DZIĘKI ZA JAZDĘ!
Trasa:

Tropicielski bajer świetlny© WrocNam
Ustaliliśmy z Rafałem, że nie ma co się męczyć i cisnąć na rowerze w tę i z powrotem i pokonujemy trasę dojazdową Nubirą.
Spokojnie dojeżdżamy wieczorem, jeszcze przed zmrokiem, przygotowujemy i parę godzin odpoczywamy:

Sen przyszłych Tropicieli (by Tropiciel)© WrocNam

Z poziomu klepek© WrocNam

Twarzą w twarz z obiektywem (by Rafał)© WrocNam

Biuro organizacyjne T12© WrocNam

Trochę wysoko ten kosz© WrocNam

Rowery gotowe do pokonania Tropiciela© WrocNam

Godzina startu ekip rowerowych się zbliża© WrocNam

Przegląd mody tropicielskiej© WrocNam
Potem ruszamy na miejsce startu, które umiejscowione jest przy stacji kolejki wąskotorowej:

Ruszamy na start Tropiciela (by Tropiciel)© WrocNam

Baner Tropiciela 12© WrocNam

Organizatorzy i sędziowie T12© WrocNam

Chwilunie przed startem do T12© WrocNam

Rozdawnictwo map na T12© WrocNam

Nadjeżdżają spóźnialscy© WrocNam

Pokonywanie przeszkody wodnej© WrocNam

A my bez moczenia butów© WrocNam

Oświetlenie jednego z punktów© WrocNam

Wysoko postawiona poprzeczka punktowa© WrocNam

Wciągam Rafała na punkt© WrocNam

Na jakimś punkcie Tropiciela (by Rafał)© WrocNam
Robimy nawet mały postój na śniadanie:

Leśne śniadanie w czasie T12© WrocNam
Odświeżeni ruszamy dalej:

Gdzieś na trasie (by Tropiciel)© WrocNam

Ciśniemy przez las (by Tropiciel)© WrocNam

Podczas pokonywania przeszkody wodnej I (by Tropiciel)© WrocNam

Podczas pokonywania przeszkody wodnej II (by Tropiciel)© WrocNam

Podczas przeprawy wodnej© WrocNam

Przed punktem z noszeniem skrzynek (by Rafał)© WrocNam

Znane skrzynki© WrocNam

Pokonywanie przeszkód terenowych© WrocNam

Punkt na dawnym cmentarzu© WrocNam

Nagrobki punktowe© WrocNam

Wieża na Wzgórzu Joanny© WrocNam

Stojak na fajki© WrocNam
Docieramy do ostatniego punktu - strzelnica. Już wiemy, że start zakończony zostanie sukcesem. Strzelamy i pędzimy na metę:

Mała zbrojownia© WrocNam

Strzelnica na T12© WrocNam

Po wykonanym na 5 strzelaniu© WrocNam

Zaliczone na Tropicielu 12 punkty kontrolne© WrocNam
RAFAŁ - DZIĘKI ZA JAZDĘ!
Trasa:
Dane wycieczki:
74.00 km (0.00 km teren) czas: 04:30 h avg:16.44 km/h
Operacja Zachód 2014
Obstawa VI Pikniku Militarnego "Operacja Zachód 2014".
Kilka spotkań, scenariusze, pół dnia przygotowań... Pierwsza scena i ... cały scenariusz właściwie poszedł w diabły. Potem improwizowaliśmy. Zadymianie, palenie i hałasowanie:
Kilka spotkań, scenariusze, pół dnia przygotowań... Pierwsza scena i ... cały scenariusz właściwie poszedł w diabły. Potem improwizowaliśmy. Zadymianie, palenie i hałasowanie:

Leopard© WrocNam

Rosomak© WrocNam

Langusta© WrocNam

Trał Bozena 4© WrocNam

Humvee© WrocNam

Wojskowy quad© WrocNam

Transporter BRDM© WrocNam

Stary, ale jary T-34© WrocNam

Fragmenty "Czterech pancernych i psa"© WrocNam

Stary, ale nadal latający An-2© WrocNam

Symulowana walka powietrzna© WrocNam

Spadochroniarze© WrocNam

Początek pokazu© WrocNam

Lubię zapach napalmu o poranku© WrocNam

Zadymiamy© WrocNam

Efekty zadymiania© WrocNam
Dane wycieczki:
0.00 km (0.00 km teren) czas: h avg: km/h
R-72
Z Rafałem planowaliśmy zrobić jakąś weekendową trasę na dystansie w okolicach 100 km. W tym samym czasie na FB również powstał pomysł weekendowego wypadu. Połączyliśmy pomysły oraz siły aby dotrzeć do magicznego miejsca w Prusicach:
W niedzielę rano spotkaliśmy się kilkuosobową grupką przy piłkach obok Astry i ruszyliśmy na podbój Prusic, Obornik i Trzebnicy:
Kawałek dalej było spotkanie z kolejną uczestniczką i małe prace serwisowe:
Po usunięciu problemów kierujemy się w stronę Trzebnicy, do której nie docieramy, bo skręcamy w drogę bez powrotu:
Przy zalewie w Wilczynie docierają lokalne posiłki z Prusic, na które trochę czekamy:
Docieramy do Obornik, z których kierujemy się na Prusice:
Wreszcie docieramy do sławetnego skrzyżowania:
Z niego kierujemy się na Oborniki, skąd droga prowadzi nas do Trzebnicy. Do sklepu, przy którym zrobiliśmy postój gdzieś na drodze Prusice-Oborniki, podjechał ciekawy rower:
W Trzebnicy ekipa się częściowo rozjeżdża - większość zostaje na pizzy, a mniejszość rusza do domów. Należąc do mniejszości, postanawiam jeszcze odwiedzić Prababkę i stamtąd ciąć do domu:
WIELKIE DZIĘKI ZA WSPÓLNY WEEKENDOWY WYPAD I MIŁE SPĘDZENIE CZASU!
Trasa:

Oborniki do wyboru© WrocNam
W niedzielę rano spotkaliśmy się kilkuosobową grupką przy piłkach obok Astry i ruszyliśmy na podbój Prusic, Obornik i Trzebnicy:

Zbieramy się przed wyprawą do Prusic© WrocNam
Kawałek dalej było spotkanie z kolejną uczestniczką i małe prace serwisowe:

Początkowe problemy techniczne© WrocNam

Na początku trasy do Prusic (by Katy)© WrocNam
Po usunięciu problemów kierujemy się w stronę Trzebnicy, do której nie docieramy, bo skręcamy w drogę bez powrotu:

Nic to, że droga się kończy© WrocNam

Była kiedyś huśtawka© WrocNam

Nie zawsze trzeba jechać© WrocNam

Zaczynamy zjazd z góry© WrocNam

Na zjeździe (by Katy)© WrocNam
Przy zalewie w Wilczynie docierają lokalne posiłki z Prusic, na które trochę czekamy:

Nad zalewem w Wilczynie (by Katy)© WrocNam

Dojeżdża wsparcie z BFT© WrocNam
Docieramy do Obornik, z których kierujemy się na Prusice:

Przykrawężnikowy postój w Obornikach© WrocNam

Na podjeździe w Obornikach© WrocNam

Gdyby nie ten słup, byłby niezły widok© WrocNam

Zdobywamy Prusice© WrocNam
Wreszcie docieramy do sławetnego skrzyżowania:

Niezdecydowani© WrocNam
Z niego kierujemy się na Oborniki, skąd droga prowadzi nas do Trzebnicy. Do sklepu, przy którym zrobiliśmy postój gdzieś na drodze Prusice-Oborniki, podjechał ciekawy rower:

Zebrzasty rower© WrocNam
W Trzebnicy ekipa się częściowo rozjeżdża - większość zostaje na pizzy, a mniejszość rusza do domów. Należąc do mniejszości, postanawiam jeszcze odwiedzić Prababkę i stamtąd ciąć do domu:

Widok na Wzgórza Trzebnickie© WrocNam
WIELKIE DZIĘKI ZA WSPÓLNY WEEKENDOWY WYPAD I MIŁE SPĘDZENIE CZASU!
Trasa:
Dane wycieczki:
104.00 km (0.00 km teren) czas: 05:00 h avg:20.80 km/h
R-69
Dzień próby wyścigowej - 8 Trzebnicki Maraton Rowerowy "Żądło Szerszenia" (siódmy w mojej karierze):
Rano ładuję rower do Nubiry i nieśpiesznie podążam w kierunku Trzebnicy. Kierowany przez przewodników znajduję przytulne miejsce na parkingu, skąd udaję się do biura po odbiór pakietu startowego. Przy okazji dziękuję "Greten" z Szerszeni za załatwienie małej zdrowotno-ekonomicznej sprawy (zapomnianego opłacenia w terminie opłaty startowej). Wypełniam kupon konkursowy i wracam do samochodu. Nawiązuję łączność z Robertem (kolegą z pracy), który odważył się ruszyć na trasę mega i którego, ze względu na wcześniejszy wyjazd grupy, będę musiał gonić.
Zaczynam przygotowywać rower i siebie. Pamiętając załamanie pogody z zeszłego roku i patrząc na prognozy nie mogę się zdecydować na strój - w końcu postanawiam wybrać konfigurację pośrednią z przewagą krótkiej, mając nadzieję na jednak dobrą pogodę.
Przyjeżdża Robert i razem kierujemy się w okolice strefy startowej:
W tym roku jest to miejsce startu honorowego, z którego, mając za przewodników motocyklistów, zawodnicy przemieszczają się w normalnym ruchu ulicznym do startu ostrego, kilka kilometrów za miastem. Rozwiązanie wg mnie dobre - nie ma się co ścigać na wąskich ulicach Trzebnicy, z kilkoma progami zwalniającymi na samym początku.
Wreszcie zbliża się godzina startu - rusza grupa Roberta, a 4 minuty po nim moja:
W Trzebnicy kilka razy zatrzymujemy się na światłach i stoimy w korku, ale sprawnie przemieszczamy się poza miasto. A tam strefa startu ostrego i powietrzna obserwacja towarzysząca każdej startującej grupie:
Odczekujemy swoje i ruszamy:
Zapowiedziałem Robertowi, że postaram się go dogonić przed 10 km trasy, więc od samego początku nadaję ostre tempo. Właściwie cała moja grupa się podłącza i z dobrymi zmianami, z prędkością niespadającą poniżej 35 km/h, pokonujemy pierwsze kilometry.
Wreszcie prawie 18 kilometrów od startu w Trzebnicy (te 4 minuty różnicy to mimo wszystko kupa czasu) zauważam znajomą sylwetkę w towarzystwie dwóch postaci w znajomych koszulkach Bike Family Team z Prusic. Po dojechaniu do nich okazuje się, że to sam Prezes - Tomek i czołowa zawodniczka - Sylwia "Biedrona". Dołączam się i silną czteroosobową ekipą pociskamy dalej z przeciętną prędkością 30 km/h:
Docieramy do pierwszego punktu żywnościowego, gdzie chwilę odpoczywamy i wzmacniamy się między innymi smacznymi morfinkami (jak je nazwał Tomek):
Docieramy do naprawionego odcinka trasy pod Gruszeczką, gdzie zaczynają się pierwsze delikatne podjazdy. Chwilę później Tomek oznajmia, że odpada i jedzie swoim tempem. Też zaczynam odczuwać pierwsze kilometry w szybkim tempie oraz brak energii, ale po chwili to mija (zaczynają działać morfinki) i tempo spada tylko na krótki moment. Zmieniając się w miarę swoich możliwości pokonujemy kolejne kilometry. Trasa jest urozmaicona - podjazdy, zjazdy, lasy, wioski. W Krośnicach natykamy się na startujące grupy VIII Rajdu Rowerowego "Śladami Ryszarda Szurkowskiego" - trasy się pokrywają i jest trochę zamieszania, ale możliwość wyprzedzania innych rowerzystów dodaje nam skrzydeł. Na kilka kilometrów łapiemy jakiegoś uczestnika Rajdu, który nadaje ładne tempo, dzięki temu mamy możliwość dodatkowego odpoczynku bez konieczności zmian.
Docieramy do drugiego punktu żywnościowego, gdzie robimy dłuższą przerwę:
Ruszamy dalej, wciąż zbliżając się do momentów kulminacyjnych wyścigu: Prababki, podjazdu płytowego i upragnionej mety. Nie opuszczają nas dobre humory - jedziemy w dobrym towarzystwie, posuwamy się do przodu w dobrym tempie, jest ciepło i słonecznie:
Po minięciu Zawoni zaczynają się Wzgórza Trzebnickie - szybko docieramy w okolice Prababki poprzedzonej dwoma rozgrzewkowymi podjazdami:
Raz w górę, raz w dół pokonujemy kolejne kilometry - na zjazdach króluje Sylwia, podjazdy są moją domeną.
Wreszcie dojeżdżamy do tablicy "Trzebnica" i zaczynamy finisz, który kończymy na mecie:
Odpoczywamy, wcinamy to, co przygotowali Organizatorzy.
Kilkanaście minut po nas dociera Tomek, któremu po chwilowym kryzysie, podczas którego odpadł, znów zaczęła podawać noga.
Robert zebrał się do domu, ja poszedłem się przebrać i zostawić w samochodzie rower, po czym wróciłem na rozdanie nagród. Każdy z kończących otrzymał oryginalny jak zwykle medal, zaś na zwycięzców czekały dodatkowe trofea:
WYNIKI:
Czas: 5:45:38
Prędkość: 26,04 km/h
26 miejsce w Open w kategorii Inny (na 50 startujących)
7 miejsce w M3 w kategorii Inny (na 10 startujących)
44 miejsce na Premii Górskiej (na 275 startujących) - czas 1:18,68
SYLWIA, ROBERT, TOMEK - WIELKI DZIĘKI ZA WSPÓŁPRACĘ!
SZERSZENIE - WIELKIE DZIĘKI ZA ORGANIZACJĘ I KOLEJNĄ MOŻLIWOŚĆ ZMIERZENIA SIĘ Z WŁASNYMI SŁABOŚCIAMI ORAZ WSPANIAŁĄ TRASĄ!
Trasa:

8 TMR "Żądło Szerszenia"© WrocNam
Rano ładuję rower do Nubiry i nieśpiesznie podążam w kierunku Trzebnicy. Kierowany przez przewodników znajduję przytulne miejsce na parkingu, skąd udaję się do biura po odbiór pakietu startowego. Przy okazji dziękuję "Greten" z Szerszeni za załatwienie małej zdrowotno-ekonomicznej sprawy (zapomnianego opłacenia w terminie opłaty startowej). Wypełniam kupon konkursowy i wracam do samochodu. Nawiązuję łączność z Robertem (kolegą z pracy), który odważył się ruszyć na trasę mega i którego, ze względu na wcześniejszy wyjazd grupy, będę musiał gonić.
Zaczynam przygotowywać rower i siebie. Pamiętając załamanie pogody z zeszłego roku i patrząc na prognozy nie mogę się zdecydować na strój - w końcu postanawiam wybrać konfigurację pośrednią z przewagą krótkiej, mając nadzieję na jednak dobrą pogodę.
Przyjeżdża Robert i razem kierujemy się w okolice strefy startowej:

Start i meta TMR 2014© WrocNam

Z Robertem przed startem do Żądła Szerszenia 2014© WrocNam

Mocarz przed startem do TMR 2014© WrocNam
W tym roku jest to miejsce startu honorowego, z którego, mając za przewodników motocyklistów, zawodnicy przemieszczają się w normalnym ruchu ulicznym do startu ostrego, kilka kilometrów za miastem. Rozwiązanie wg mnie dobre - nie ma się co ścigać na wąskich ulicach Trzebnicy, z kilkoma progami zwalniającymi na samym początku.

Obstawa kilku pierwszych kilometrów© WrocNam
Wreszcie zbliża się godzina startu - rusza grupa Roberta, a 4 minuty po nim moja:

Sekundy do startu (by TMR)© WrocNam

Zaczynam dojazd na start ostry (by TMR)© WrocNam
W Trzebnicy kilka razy zatrzymujemy się na światłach i stoimy w korku, ale sprawnie przemieszczamy się poza miasto. A tam strefa startu ostrego i powietrzna obserwacja towarzysząca każdej startującej grupie:

Latająca kamera nad nami© WrocNam

Powietrzny nadzór© WrocNam
Odczekujemy swoje i ruszamy:

W strefie startu ostrego (by TMR)© WrocNam

Uwiecznianie latającej kamery (by TMR)© WrocNam

Zaczyna się prawdziwa walka na TMR 2014 (by TMR)© WrocNam

Gnam na umówione spotkanie (by EC)© WrocNam
Zapowiedziałem Robertowi, że postaram się go dogonić przed 10 km trasy, więc od samego początku nadaję ostre tempo. Właściwie cała moja grupa się podłącza i z dobrymi zmianami, z prędkością niespadającą poniżej 35 km/h, pokonujemy pierwsze kilometry.
Wreszcie prawie 18 kilometrów od startu w Trzebnicy (te 4 minuty różnicy to mimo wszystko kupa czasu) zauważam znajomą sylwetkę w towarzystwie dwóch postaci w znajomych koszulkach Bike Family Team z Prusic. Po dojechaniu do nich okazuje się, że to sam Prezes - Tomek i czołowa zawodniczka - Sylwia "Biedrona". Dołączam się i silną czteroosobową ekipą pociskamy dalej z przeciętną prędkością 30 km/h:

Pierwsza część trasy© WrocNam

Dobra współpraca na czwórki na trasie© WrocNam
Docieramy do pierwszego punktu żywnościowego, gdzie chwilę odpoczywamy i wzmacniamy się między innymi smacznymi morfinkami (jak je nazwał Tomek):

Morfinki maratońskie© WrocNam

Pierwszy punkt żywnościowy TMR 2014© WrocNam
Docieramy do naprawionego odcinka trasy pod Gruszeczką, gdzie zaczynają się pierwsze delikatne podjazdy. Chwilę później Tomek oznajmia, że odpada i jedzie swoim tempem. Też zaczynam odczuwać pierwsze kilometry w szybkim tempie oraz brak energii, ale po chwili to mija (zaczynają działać morfinki) i tempo spada tylko na krótki moment. Zmieniając się w miarę swoich możliwości pokonujemy kolejne kilometry. Trasa jest urozmaicona - podjazdy, zjazdy, lasy, wioski. W Krośnicach natykamy się na startujące grupy VIII Rajdu Rowerowego "Śladami Ryszarda Szurkowskiego" - trasy się pokrywają i jest trochę zamieszania, ale możliwość wyprzedzania innych rowerzystów dodaje nam skrzydeł. Na kilka kilometrów łapiemy jakiegoś uczestnika Rajdu, który nadaje ładne tempo, dzięki temu mamy możliwość dodatkowego odpoczynku bez konieczności zmian.
Docieramy do drugiego punktu żywnościowego, gdzie robimy dłuższą przerwę:

Odpoczynek na drugim punkcie żywnościowym© WrocNam
Ruszamy dalej, wciąż zbliżając się do momentów kulminacyjnych wyścigu: Prababki, podjazdu płytowego i upragnionej mety. Nie opuszczają nas dobre humory - jedziemy w dobrym towarzystwie, posuwamy się do przodu w dobrym tempie, jest ciepło i słonecznie:

Zadowoleni na trasie na 100 km© WrocNam
Po minięciu Zawoni zaczynają się Wzgórza Trzebnickie - szybko docieramy w okolice Prababki poprzedzonej dwoma rozgrzewkowymi podjazdami:

Rozgrzewka przed Prababką© WrocNam

Walka na Prababce© WrocNam
Raz w górę, raz w dół pokonujemy kolejne kilometry - na zjazdach króluje Sylwia, podjazdy są moją domeną.
Wreszcie dojeżdżamy do tablicy "Trzebnica" i zaczynamy finisz, który kończymy na mecie:

Walczymy na finiszu TMR 2014 (by TMR)© WrocNam

Kończymy Żądło 2014 (by Data-Sport)© WrocNam

Na mecie TMR 2014 (by TMR)© WrocNam

Podziękowania za wspólną walkę na trasie (by TMR)© WrocNam

Wspaniała trójka na mecie TMR 2014© WrocNam
Odpoczywamy, wcinamy to, co przygotowali Organizatorzy.
Kilkanaście minut po nas dociera Tomek, któremu po chwilowym kryzysie, podczas którego odpadł, znów zaczęła podawać noga.
Robert zebrał się do domu, ja poszedłem się przebrać i zostawić w samochodzie rower, po czym wróciłem na rozdanie nagród. Każdy z kończących otrzymał oryginalny jak zwykle medal, zaś na zwycięzców czekały dodatkowe trofea:

Awers medalu TMR 2014© WrocNam

Rewers medalu TMR 2014© WrocNam

Trofea za dystans mega© WrocNam

Trofea za dystans mini© WrocNam

Sylwia na pudle© WrocNam

Sylwia z trofeum© WrocNam

Zgrana ekipa Bike Family Team prawie z zaskoczenia© WrocNam

W tłumie po wyścigu (by TMR)© WrocNam
WYNIKI:
Czas: 5:45:38
Prędkość: 26,04 km/h
26 miejsce w Open w kategorii Inny (na 50 startujących)
7 miejsce w M3 w kategorii Inny (na 10 startujących)
44 miejsce na Premii Górskiej (na 275 startujących) - czas 1:18,68
SYLWIA, ROBERT, TOMEK - WIELKI DZIĘKI ZA WSPÓŁPRACĘ!
SZERSZENIE - WIELKIE DZIĘKI ZA ORGANIZACJĘ I KOLEJNĄ MOŻLIWOŚĆ ZMIERZENIA SIĘ Z WŁASNYMI SŁABOŚCIAMI ORAZ WSPANIAŁĄ TRASĄ!
Trasa:
Dane wycieczki:
150.00 km (0.00 km teren) czas: 05:45 h avg:26.09 km/h
R-65
Spalanie kalorii świątecznych i trening przed Żądłem Szerszenia. Wyskok na Prababkę. Zmierzyłem sobie czas wjazdu - 1:22 (bez stawania na pedałach - po prostu wjazd).
Pierwsza jazda na nowych oponach - sprawdzonych Schwalbe Land Cruiser. Tym razem 1,75. Rower jakoś cherlawo wygląda na takich cieniaskach, ale nieźle niosą. Razem z oponami pozyskałem nową lampkę tylną, uchwyt latarki i koszyk na bidon dla Natki.
Zapomniałem przestawić licznik na inne parametry opony i dopiero w połowie przejazdu to załapałem.
Trasa:
Pierwsza jazda na nowych oponach - sprawdzonych Schwalbe Land Cruiser. Tym razem 1,75. Rower jakoś cherlawo wygląda na takich cieniaskach, ale nieźle niosą. Razem z oponami pozyskałem nową lampkę tylną, uchwyt latarki i koszyk na bidon dla Natki.
Zapomniałem przestawić licznik na inne parametry opony i dopiero w połowie przejazdu to załapałem.

Trzebnickie wzgórza rozkwitają© WrocNam

Palmy na Psiaku© WrocNam

Wielozadaniowa scena© WrocNam
Dane wycieczki:
62.00 km (0.00 km teren) czas: 02:30 h avg:24.80 km/h
R-51
Po tygodniowej przerwie rowerowej krótki wypad treningowy na Prababkę - szybko tam i z powrotem.
W wielu miejscach wycięto drzewa przy drogach:
Trasa:

Wiosna pełną gałęzią© WrocNam

Oznaczenie grodziska pod Łoziną© WrocNam

Grodzisko pod Łoziną© WrocNam
W wielu miejscach wycięto drzewa przy drogach:

Wielka wycinka© WrocNam
Trasa:
Dane wycieczki:
61.00 km (0.00 km teren) czas: 02:30 h avg:24.40 km/h
Z-1
Służbowy wyjazd do Genui w dniach 24-28.03.
Mało czasu na zwiedzanie, ale parę godzin się znalazło i trochę pooglądałem.
Mają nawet rowery miejskie powiązane z systemem jednej linii metra:
Trochę migawek z miasta:
Mało czasu na zwiedzanie, ale parę godzin się znalazło i trochę pooglądałem.
Mają nawet rowery miejskie powiązane z systemem jednej linii metra:

Rowery metrowe, tzn. przy metrze© WrocNam

Rower miejski czyli metrowy© WrocNam
Trochę migawek z miasta:

No Oil© WrocNam

Pole skuterów© WrocNam

Dziwny kolor wody w fontannie© WrocNam

Lasek palmowy© WrocNam

Nowy symbol miasta - Bigo© WrocNam

Winda Bigo© WrocNam

Panorama miasta© WrocNam

Pomnik Kolumba© WrocNam

Hotel Chopin© WrocNam

Drzewko pomarańczowe© WrocNam

Symbol Genui© WrocNam

Samolot u celu© WrocNam

Niezła restauracja© WrocNam

Załadowane samochody© WrocNam

Piłka na parapecie okna kościoła© WrocNam

Jeden z nocnych kościołów© WrocNam

Bigo nocą© WrocNam

Wiatraki nocą© WrocNam

Pomnik Gandhi'ego© WrocNam

Katedra San Lorenzo© WrocNam

Portal katedry© WrocNam

Dom Kolumba© WrocNam

Nocna uliczka© WrocNam

Charakterystyczna elewacja© WrocNam

Dane wycieczki:
0.00 km (0.00 km teren) czas: h avg: km/h
R-40
Wielki dzień - pierwsza wyprawa rowerowa Natki w tym roku i pierwsza rowerowa wyprawa Nubiry w ogóle.
Żeby było łatwo i przyjemnie wybrałem na przejazd Ścieżkę Rowerową Trasą Dawnej Kolejki Wąskotorowej.
Rano pakowanie:
Dojechaliśmy w okolice Sułowa i po chwili byliśmy gotowi do ruszenia ścieżką:
Żwawo pokonywaliśmy trasę. Od czasu do czasu robiliśmy odpoczynki:
Wreszcie dotarliśmy do najdalszego punktu naszego wypadu:
Potem nastąpił szybki jednoetapowy powrót:
Natka zwiedzała teren, a ja pakowałem rumaki:
Fajna wycieczka w dobrym towarzystwie!
Pierwsza z serii. CDN...
Trasa:
Żeby było łatwo i przyjemnie wybrałem na przejazd Ścieżkę Rowerową Trasą Dawnej Kolejki Wąskotorowej.
Rano pakowanie:

Jakoś się zmieściły© WrocNam

Po pakowaniu© WrocNam
Dojechaliśmy w okolice Sułowa i po chwili byliśmy gotowi do ruszenia ścieżką:

Dzisiejsi bohaterowie drugoplanowi© WrocNam
Żwawo pokonywaliśmy trasę. Od czasu do czasu robiliśmy odpoczynki:

Na popasie© WrocNam
Wreszcie dotarliśmy do najdalszego punktu naszego wypadu:

Aż tu dojechaliśmy© WrocNam
Potem nastąpił szybki jednoetapowy powrót:

Po pokonaniu trasy© WrocNam
Natka zwiedzała teren, a ja pakowałem rumaki:

Gotowi do odjazdu© WrocNam
Pierwsza z serii. CDN...
Trasa:
Dane wycieczki:
17.00 km (0.00 km teren) czas: 01:00 h avg:17.00 km/h