Wpisy archiwalne w kategorii
Sprzęt
Dystans całkowity: | 3333.21 km (w terenie 44.00 km; 1.32%) |
Czas w ruchu: | 159:19 |
Średnia prędkość: | 20.86 km/h |
Maksymalna prędkość: | 53.00 km/h |
Liczba aktywności: | 137 |
Średnio na aktywność: | 24.33 km i 1h 10m |
Więcej statystyk |
R-91
Na sobotę i niedzielę zaplanowano dużo imprez rowerowych we Wrocławiu i jego okolicach. Mój wybór padł na XIV Powiatowy Rajd Rowerowy, który odbywać miał się w Henrykowie. Po rzuceniu wici na BS i FB czekałem na chętnych.
W sobotni poranek na miejscu startu pojawił się Mateusz, który zadeklarował się wcześniej. Postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka minut i w międzyczasie dojechał do nas poznany tydzień temu Miłosz. Wracał z pracy i ze względu na własną pracowniczą imprezę nie mógł nam towarzyszyć na całej trasie.
Dokładnie o 6:15 ruszyliśmy. Nad nami zaczęły się gromadzić czarne chmury. Prognozy zapowiadały przelotne opady, więc nie uznaliśmy ich za zagrożenie. Po przekroczeniu granic Wrocławia zaczęło padać i deszcze z małymi przerwami towarzyszył nam przez całą drogę i jeszcze trochę. To nie były przelotne opady, to były przelotne rozjaśnienia. Solidarnie z Mateuszem nie założyłem przeciwdeszczówki, która przydała się sucha później.
Kręciliśmy w niezłym tempie przed siebie rozglądając się po niebie w poszukiwaniu słońca.
W Borowie poczułem rzucawkę tylnego koła - flak. Przystąpiłem do klejenia małej dziureczki:


Uśmiech zszedł mi z twarzy, kiedy po zaklejeniu dętki, założeniu jej do opony i napompowaniu, powietrze schodziło szybciej niż wcześniej. Po ponownym sprawdzeniu i ponownej próbie napompowania okazało się, że szwankowała pompka, Mateusz poratował swoją i ruszyliśmy dalej, wypatrując przy okazji stacji z kompresorem.
Z półgodzinnym opóźnieniem wobec elastycznego planu dotarliśmy do Strzelina. Na Rynku sesja zdjęciowa:



Znajdujemy też działający kompresor i ruszamy w ostatnie kilometry przed celem. Zaczyna naprawdę porządnie padać. Po chwili jesteśmy cali mokrzy, a woda w butach już się nie przelewa, bo buty są pełne wody.
Docieramy do Henrykowa:

Po raz kolejny uwieczniam pomnik Księgi Henrykowskiej (byłem w tym miejscu prawie dokładnie dwa lata temu - 24.06.2011):

Wjeżdżamy na teren parku klasztornego, gdzie trwają już zapisy:



W kolejce wypatruję błotnik o właściwiej nazwie:

Rozważamy z Mateuszem powrót pociągiem, jeśli pogoda się nie zmieni. Czekamy w deszczu na początek przejazdu. Zaczyna mną telepać i przydaje się wtedy sucha kurtka. Kilka minut po 10 - ruszamy:





Trasa prowadzi ścieżkami klasztornego parku, fajne podjazdy i zjazdy, tempo naprawdę rekreacyjne ze względu na uczestników na różnych rowerach i w różnym wieku. W dwóch miejscach podbijamy karty uczestnika:

Dla niektórych mostek to poważna przeszkoda terenowa:

Robimy mały postój przy dwóch pomnikach:


Dojeżdżamy do mety rajdu i ustawiamy się w kolejce po koszulki i potem kiełbaskę. Wychodzi słońce:







W czasie wcinania kiełbaski:


Po chwili odpoczynku zbieramy się i postanawiamy ruszyć na kołach do Wrocławia.
Przed wyjazdem robię jeszcze krótkie obejście terenu pikniku:






Myślałem o tym, żeby zahaczyć o Niemczę, ale nie tym razem. Żegnamy się z ekipą ze Strzelina i ruszamy.
Słońce szybko suszy ubrania (oprócz butów) i nieźle się jedzie.
Docieramy na punkt widokowy:

Potem na ładne pole:

W Mańczycach fotografuję pałac:


Z radością witamy pierwszy kierunkowskaz z nazwą Wrocław a potem tabliczkę oznajmiającą granice miasta. Niedaleko dworca rozdzielamy się i ruszamy w swoje strony.
DZIĘKI ZA WSPÓLNE KRĘCENIE!
ORGANIZATOROM WIELKIE DZIĘKI ZA IMPREZĘ
Relacja Mateusza
Trasa:
http://www.bikemap.net/pl/route/2197132-wyjazd-do-henrykowa-na-rajd/
W sobotni poranek na miejscu startu pojawił się Mateusz, który zadeklarował się wcześniej. Postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka minut i w międzyczasie dojechał do nas poznany tydzień temu Miłosz. Wracał z pracy i ze względu na własną pracowniczą imprezę nie mógł nam towarzyszyć na całej trasie.
Dokładnie o 6:15 ruszyliśmy. Nad nami zaczęły się gromadzić czarne chmury. Prognozy zapowiadały przelotne opady, więc nie uznaliśmy ich za zagrożenie. Po przekroczeniu granic Wrocławia zaczęło padać i deszcze z małymi przerwami towarzyszył nam przez całą drogę i jeszcze trochę. To nie były przelotne opady, to były przelotne rozjaśnienia. Solidarnie z Mateuszem nie założyłem przeciwdeszczówki, która przydała się sucha później.
Kręciliśmy w niezłym tempie przed siebie rozglądając się po niebie w poszukiwaniu słońca.
W Borowie poczułem rzucawkę tylnego koła - flak. Przystąpiłem do klejenia małej dziureczki:

Przygotowania do klejenia dętki (by Mattik)© WrocNam

Klejenie kapcia zawsze z uśmiechem (by Mattik)© WrocNam
Uśmiech zszedł mi z twarzy, kiedy po zaklejeniu dętki, założeniu jej do opony i napompowaniu, powietrze schodziło szybciej niż wcześniej. Po ponownym sprawdzeniu i ponownej próbie napompowania okazało się, że szwankowała pompka, Mateusz poratował swoją i ruszyliśmy dalej, wypatrując przy okazji stacji z kompresorem.
Z półgodzinnym opóźnieniem wobec elastycznego planu dotarliśmy do Strzelina. Na Rynku sesja zdjęciowa:

Odnowiony ratusz w Strzelinie© WrocNam

Fotograficzny wehikuł czasu© WrocNam

Historyczna trasa w Strzelinie© WrocNam
Znajdujemy też działający kompresor i ruszamy w ostatnie kilometry przed celem. Zaczyna naprawdę porządnie padać. Po chwili jesteśmy cali mokrzy, a woda w butach już się nie przelewa, bo buty są pełne wody.
Docieramy do Henrykowa:

Dojeżdżamy do Henrykowa© WrocNam
Po raz kolejny uwieczniam pomnik Księgi Henrykowskiej (byłem w tym miejscu prawie dokładnie dwa lata temu - 24.06.2011):

Pomnik "Księgi Henrykowskiej" ponownie© WrocNam
Wjeżdżamy na teren parku klasztornego, gdzie trwają już zapisy:

Rozpadany Henryków© WrocNam

Zapisy na rajd© WrocNam

Nazywam się Miliard z Ząbkowic Śl© WrocNam
W kolejce wypatruję błotnik o właściwiej nazwie:

Prawidłowa nazwa© WrocNam
Rozważamy z Mateuszem powrót pociągiem, jeśli pogoda się nie zmieni. Czekamy w deszczu na początek przejazdu. Zaczyna mną telepać i przydaje się wtedy sucha kurtka. Kilka minut po 10 - ruszamy:

Chwila przed startem do rajdu© WrocNam

Dajemy radę!© WrocNam

Jest ok!© WrocNam

Na starcie rajdu (by Express-miejski.pl)© WrocNam

Start rajdu (by Express-miejski.pl)© WrocNam
Trasa prowadzi ścieżkami klasztornego parku, fajne podjazdy i zjazdy, tempo naprawdę rekreacyjne ze względu na uczestników na różnych rowerach i w różnym wieku. W dwóch miejscach podbijamy karty uczestnika:

Kolejka do znakowania uczestników© WrocNam
Dla niektórych mostek to poważna przeszkoda terenowa:

Przeszkoda terenowa na trasie rajdu© WrocNam
Robimy mały postój przy dwóch pomnikach:

Obelisk w parku klasztornym© WrocNam

Krzyż w parku klasztornym© WrocNam
Dojeżdżamy do mety rajdu i ustawiamy się w kolejce po koszulki i potem kiełbaskę. Wychodzi słońce:

Odbiór koszulek po rajdzie© WrocNam

Karta uczesnictwa© WrocNam

Dowód przejechania całej trasy© WrocNam

Rajdowa koszulka© WrocNam

Nie jest tak źle, jak mogłoby być© WrocNam

Zadowoleni po rajdzie (by Mattik i ktoś jeszcze)© WrocNam

Kolejka po paszę© WrocNam
W czasie wcinania kiełbaski:

(prawie) Porzucone rowery© WrocNam

Na sztywnym holu© WrocNam
Po chwili odpoczynku zbieramy się i postanawiamy ruszyć na kołach do Wrocławia.
Przed wyjazdem robię jeszcze krótkie obejście terenu pikniku:

Daniel i kozy w Henrykowie© WrocNam

Dziki dzik w Henrykowie© WrocNam

Główne nagrody porajdowe© WrocNam

Przygotowania do konkurencji porajdowych© WrocNam

Namiot klasztoru w Henrykowie© WrocNam

Przed i po remoncie© WrocNam
Myślałem o tym, żeby zahaczyć o Niemczę, ale nie tym razem. Żegnamy się z ekipą ze Strzelina i ruszamy.
Słońce szybko suszy ubrania (oprócz butów) i nieźle się jedzie.
Docieramy na punkt widokowy:

Samotny czarny obiekt© WrocNam
Potem na ładne pole:

Częściowo makowe pole© WrocNam
W Mańczycach fotografuję pałac:

Pałac w Mańczycach© WrocNam

Pałacowe herby w Mańczycach© WrocNam
Z radością witamy pierwszy kierunkowskaz z nazwą Wrocław a potem tabliczkę oznajmiającą granice miasta. Niedaleko dworca rozdzielamy się i ruszamy w swoje strony.
DZIĘKI ZA WSPÓLNE KRĘCENIE!
ORGANIZATOROM WIELKIE DZIĘKI ZA IMPREZĘ
Relacja Mateusza
Trasa:
http://www.bikemap.net/pl/route/2197132-wyjazd-do-henrykowa-na-rajd/
Dane wycieczki:
141.00 km (0.00 km teren) czas: 06:15 h avg:22.56 km/h
R-78
Przed Masą Krytyczną do WIRu odebrać plakaty na Wrocławskie Święto Rowerzysty, potem do dwóch sklepów plakaty te przekazać. W międzyczasie spotkałem Rafała, który śpieszył się na szkolenie obstawy peletonu. Jako że to ja miałem szkolić, dołączył do mnie i obskoczyliśmy razem miejsca rozwieszenia plakatów.
Potem kilkunastominutowe szkolenie części obstawy i czekanie na początek MK:

Na jednym z rowerów rozwiązanie ułatwiające utrzymanie czystego łańcucha - peszel rozcięty wpół i nałożony na łańcuch:

Parę minut po 18 ruszamy:

Trasa pokrywa się częściowo z przejazdem czerwcowego peletonu. Trenujemy obstawę skrzyżowań:


Trochę rozmawiam z Radkiem na tematy związane z organizacją imprezy za tydzień:

W związku z tym, że okolice Pręgierza są zajęte, kończymy MK pod Szermierzem:

Jeszcze kilka ogłoszeń dotyczących przyszłotygodniowego święta, w tym skierowanie uwagi na mnie:

Chwilę po tym, jak większość uczestników się rozjechała, podjechały trzy radiowozy i z odważnym przedstawicielem MK została przeprowadzona poważna rozmowa wychowawcza - czułem się jakbym cofnął się w czasie dziesięć lat do początków MK we Wrocławiu. Choć obyło się bez spisywania (o czym zapewnił najwyższy stopniem policjant podczas próby znalezienia chętnego do rozmowy) i aresztowań.
Pierwsza jazda z zamontowanym bagażnikiem. Znowu zrobiło się trochę ciężko z tyłu, ale przynajmniej na plecach nie trzeba nic wozić.
Potem kilkunastominutowe szkolenie części obstawy i czekanie na początek MK:

Zbieramy się na majową MK© WrocNam
Na jednym z rowerów rozwiązanie ułatwiające utrzymanie czystego łańcucha - peszel rozcięty wpół i nałożony na łańcuch:

Niezły łańcuchowy wynalazek© WrocNam
Parę minut po 18 ruszamy:

Czołówka majowej MK (by Chomik)© WrocNam
Trasa pokrywa się częściowo z przejazdem czerwcowego peletonu. Trenujemy obstawę skrzyżowań:

Majowa MK na Pl. Orląt Lwowskich© WrocNam

Przejazd MK przez Plac Społeczny© WrocNam
Trochę rozmawiam z Radkiem na tematy związane z organizacją imprezy za tydzień:

Organizacyjne pogawędki w czasie majowej MK (by Chomik)© WrocNam
W związku z tym, że okolice Pręgierza są zajęte, kończymy MK pod Szermierzem:

Kolejne nietypowe zakończenie MK© WrocNam
Jeszcze kilka ogłoszeń dotyczących przyszłotygodniowego święta, w tym skierowanie uwagi na mnie:

Niech Cię zobaczą w tłumie (by Chomik)© WrocNam
Chwilę po tym, jak większość uczestników się rozjechała, podjechały trzy radiowozy i z odważnym przedstawicielem MK została przeprowadzona poważna rozmowa wychowawcza - czułem się jakbym cofnął się w czasie dziesięć lat do początków MK we Wrocławiu. Choć obyło się bez spisywania (o czym zapewnił najwyższy stopniem policjant podczas próby znalezienia chętnego do rozmowy) i aresztowań.
Pierwsza jazda z zamontowanym bagażnikiem. Znowu zrobiło się trochę ciężko z tyłu, ale przynajmniej na plecach nie trzeba nic wozić.
Dane wycieczki:
19.00 km (0.00 km teren) czas: 01:15 h avg:15.20 km/h
R-76
Do pracy standardem.
Powrót jakoś tak naokoło.
Na Powstańców Śląskich:

Po powrocie zmiana łańcucha (SRAM PC 1031 - 100 zł)- przejechane 1239 km.
Fotograficzna relacja z tego co się działo pierwszego dnia "Operacji Zachód 2013" - TUTAJ.
Następnego dnia byłem tam również, ale przygotowywaliśmy pewne wydarzenie i nie było za bardzo czasu na robienie zdjęć.
Na filmie efekt naszych (kolegów i mojego) wysiłków (nawet załapałem się na małą rólkę):
Powrót jakoś tak naokoło.
Na Powstańców Śląskich:

Zakaz wstępu dla ufoków© WrocNam
Po powrocie zmiana łańcucha (SRAM PC 1031 - 100 zł)- przejechane 1239 km.
Fotograficzna relacja z tego co się działo pierwszego dnia "Operacji Zachód 2013" - TUTAJ.
Następnego dnia byłem tam również, ale przygotowywaliśmy pewne wydarzenie i nie było za bardzo czasu na robienie zdjęć.
Na filmie efekt naszych (kolegów i mojego) wysiłków (nawet załapałem się na małą rólkę):
Dane wycieczki:
26.00 km (0.00 km teren) czas: 01:10 h avg:22.29 km/h
R-60
Nie wiedziałem czy drugi dzień trzebnickiego weekendu spędzę na rowerze, czy wykorzystując inny środek transportu o większej ilości kół. Karty rozdawała pogoda.
Prognozy zapowiadały rano deszcze i kiedy wstałem rzeczywiście padało. Jednak koło 7 zaczęło się rozjaśniać i postanowiłem jednak wybrać się do Trzebnicy na dekorację zwycięzców i losowanie nagród na rowerze.
Ruszyłem koło 7.30 najkrótszą drogą do celu i prawie od razu pożałowałem swojej decyzji - przyszła kolejna fala mżawki. Połączonej z mocnym północno-zachodnim wiatrem, czyli w tym przypadku wmordewindem. Oba te zjawiska pogodowe towarzyszyły mi przez całą drogę do Trzebnicy, dzięki czemu, w połączeniu z przemęczonymi nogami, prędkość nie była oszałamiająca i oscylowała w okolicach 20 km/h (na podjazdach spadała do 10 km/h). Przewidywałem, że dojadę na styk.
Jednak 3 km przed Trzebnicą poczułem lekkie noszenie przedniego koła - flak. Ze względu na deszcz i niechęć do naprawy dętki w takich warunkach rozważałem dopchanie roweru do celu, na szczęście stało się to wszystko niedaleko stacji benzynowej i mogłem dokona reperacji w dość komfortowych warunkach. Szybko znalazłem sprawcę - malutkie szkiełko, którego istnienie opony z agresywniejszym bieżnikiem całkowicie by zignorowały. Ale coś za coś.
Po założeniu łatki i dopompowaniu opon kompresorem, już bez przeszkód dotarłem na miejsce, gdzie trwały już dekoracje:

Szybko wrzuciłem do urny losującej kupon z odpowiedziami na pytania konkursowe, które upoważniały do losowania nagród.
Po pierwszej turze rozdawania pucharów organizatorzy urządzili losowanie nagród. Podczas słuchania pierwszego wylosowanego kuponu, poznałem swoje odpowiedzi - mam szczęście:

I tak stałem się właścicielem wiatróweczki:

Postałem i pooglądałem jeszcze honorowanie zwycięzców dystansu Mega i postanowiłem ruszy do domu.
Przestało padać, wiatr wiał w plecy i powrót był przez to o wiele przyjemniejszy.
Wybrałem dłuższą drogę i pokonując grzbiety Kocich Gór podziwiałem przyrodę.
W Godzieszowej zauważyłem po raz pierwszy kierunkowskaz do odnowionego parku przypałacowego (po pałacu pozostało wspomnienie i fundamenty) - ładne miejsce:





Potem już prawie prosto (bo przez Rynek) do domu.
Wieczorem zmieniłem opony na standardy i zamieniłem klocki hamulcowe, bo tył tylko udawał, ze hamuje. Zobaczymy, czy to coś zmieni.
Trasa:
Prognozy zapowiadały rano deszcze i kiedy wstałem rzeczywiście padało. Jednak koło 7 zaczęło się rozjaśniać i postanowiłem jednak wybrać się do Trzebnicy na dekorację zwycięzców i losowanie nagród na rowerze.
Ruszyłem koło 7.30 najkrótszą drogą do celu i prawie od razu pożałowałem swojej decyzji - przyszła kolejna fala mżawki. Połączonej z mocnym północno-zachodnim wiatrem, czyli w tym przypadku wmordewindem. Oba te zjawiska pogodowe towarzyszyły mi przez całą drogę do Trzebnicy, dzięki czemu, w połączeniu z przemęczonymi nogami, prędkość nie była oszałamiająca i oscylowała w okolicach 20 km/h (na podjazdach spadała do 10 km/h). Przewidywałem, że dojadę na styk.
Jednak 3 km przed Trzebnicą poczułem lekkie noszenie przedniego koła - flak. Ze względu na deszcz i niechęć do naprawy dętki w takich warunkach rozważałem dopchanie roweru do celu, na szczęście stało się to wszystko niedaleko stacji benzynowej i mogłem dokona reperacji w dość komfortowych warunkach. Szybko znalazłem sprawcę - malutkie szkiełko, którego istnienie opony z agresywniejszym bieżnikiem całkowicie by zignorowały. Ale coś za coś.
Po założeniu łatki i dopompowaniu opon kompresorem, już bez przeszkód dotarłem na miejsce, gdzie trwały już dekoracje:

Puchary dla zwycięzców Żądła© WrocNam
Szybko wrzuciłem do urny losującej kupon z odpowiedziami na pytania konkursowe, które upoważniały do losowania nagród.
Po pierwszej turze rozdawania pucharów organizatorzy urządzili losowanie nagród. Podczas słuchania pierwszego wylosowanego kuponu, poznałem swoje odpowiedzi - mam szczęście:

Losowanie mojej wiatrówki© WrocNam
I tak stałem się właścicielem wiatróweczki:

Nowa wylosowana wiatrówka© WrocNam
Postałem i pooglądałem jeszcze honorowanie zwycięzców dystansu Mega i postanowiłem ruszy do domu.
Przestało padać, wiatr wiał w plecy i powrót był przez to o wiele przyjemniejszy.
Wybrałem dłuższą drogę i pokonując grzbiety Kocich Gór podziwiałem przyrodę.
W Godzieszowej zauważyłem po raz pierwszy kierunkowskaz do odnowionego parku przypałacowego (po pałacu pozostało wspomnienie i fundamenty) - ładne miejsce:

Brama wjazdowa do parku w Godzieszowej© WrocNam

Opis parku w Godzieszowej© WrocNam

Wielokarmnik© WrocNam

Siłownia w Godzieszowej© WrocNam

Staw z wysepką© WrocNam
Potem już prawie prosto (bo przez Rynek) do domu.
Wieczorem zmieniłem opony na standardy i zamieniłem klocki hamulcowe, bo tył tylko udawał, ze hamuje. Zobaczymy, czy to coś zmieni.
Trasa:
Dane wycieczki:
63.00 km (0.00 km teren) czas: 03:00 h avg:21.00 km/h
R-58a
Do pracy i z powrotem.
Dzień wcześniej wymieniłem opony na pożyczone od Rafała slicki. Trochę niestabilnie się czułem, ale to było tylko odczucie. Rower wygląda trochę dziwnie:

W drodze z pracy zauważyłem, że PKP podczas remontów chwyta się wszystkich sposobów, żeby przewieźć pasażerów:
Dzień wcześniej wymieniłem opony na pożyczone od Rafała slicki. Trochę niestabilnie się czułem, ale to było tylko odczucie. Rower wygląda trochę dziwnie:

Wersja wyścigowa© WrocNam
W drodze z pracy zauważyłem, że PKP podczas remontów chwyta się wszystkich sposobów, żeby przewieźć pasażerów:

Transport zastępczy© WrocNam
Dane wycieczki:
19.00 km (0.00 km teren) czas: 00:40 h avg:28.50 km/h
R-57
Przeczytałem w sieci, że z okazji Dnia Ziemi spod wrocławskiego Pręgierza o 10.00 w trasę do Londynu rusza Dominik.
W związku z tym, że wypadł mi w miarę wolny dzień postanowiłem tam podjechać:

Najpierw trochę wyczyściłem rower po sobotniej wyprawie.
Na miejscu pojawiło się więcej reporterów niż towarzyszy rowerowych:


Po kilku minutach wywiadów cała zebrana czwórka rowerzystów (Dominik i nasza towarzysząca trójka) ruszyła w symboliczną trasę dookoła Ratusza. Zrobiliśmy dwie rundki, w czasie których porozmawiałem chwilę na temat poprzednich wypraw podróżnika. Cały czas byliśmy obserwowani przez kamerę TVN.
Po chwili głównym bohaterem pozostał już tylko Dominik:




Byłem też umówiony z Rafałem na odbiór pożyczanych przez Rafała na Żądło Szerszenia slicków (Kenda Kwest). Zobaczymy jak się sprawią.
Rafał - dzięki jeszcze raz!
Po drodze podjechałem jeszcze zobaczyć przygotowywanie hełmów do założenia na wieżę kościoła św. Klary i św. Jadwigi:


W związku z tym, że wypadł mi w miarę wolny dzień postanowiłem tam podjechać:

STOP CO2 - Rusz się!© WrocNam
Najpierw trochę wyczyściłem rower po sobotniej wyprawie.
Na miejscu pojawiło się więcej reporterów niż towarzyszy rowerowych:

Spokojne wywiady dla radia© WrocNam

Rozrywanie przez media© WrocNam
Po kilku minutach wywiadów cała zebrana czwórka rowerzystów (Dominik i nasza towarzysząca trójka) ruszyła w symboliczną trasę dookoła Ratusza. Zrobiliśmy dwie rundki, w czasie których porozmawiałem chwilę na temat poprzednich wypraw podróżnika. Cały czas byliśmy obserwowani przez kamerę TVN.
Po chwili głównym bohaterem pozostał już tylko Dominik:

Rundki przed wyprawą© WrocNam

W pogoni za rowerem© WrocNam

Najazd na operatora© WrocNam

Przygotowanie do wywiadu dla TVN© WrocNam
Byłem też umówiony z Rafałem na odbiór pożyczanych przez Rafała na Żądło Szerszenia slicków (Kenda Kwest). Zobaczymy jak się sprawią.
Rafał - dzięki jeszcze raz!
Po drodze podjechałem jeszcze zobaczyć przygotowywanie hełmów do założenia na wieżę kościoła św. Klary i św. Jadwigi:

Puste miejsce na wieży© WrocNam

Zestaw do samodzielnego składania© WrocNam

Przygotowywanie hełmów© WrocNam
Dane wycieczki:
7.00 km (0.00 km teren) czas: 00:20 h avg:21.00 km/h
R-52
Stowarzyszenie Bike Family Team z Prusic organizowało dziś w okolicach Prusic rajd mający na celu pożegnanie zimy.
Postanowiłem się przyłączyć na chwilę i rozpropagować ideę Zlotu Gwiaździstego na Święto Wrocławskiego Rowerzysty.
Na trasie okazało się, że zima już odeszła:

Ruszyłem rano z małym poślizgiem ubrany na długo. Założyłem noski do pedałów i testowałem długość działania komórki z włączonym Endomondo.
Przy wylocie z Wrocławia chwila na uwiecznienie przeprawy tymczasowej:

W okolicach Szymanowa krótki postój na podziwianie przyrody i kolejnych objawów odejścia zimy:

Chciałem dostać się do Obornik terenem, ale kiedy zobaczyłem drogę zrobiłem klasyczne "w tył na lewo" i nadrabiając drogi pojechałem asfaltem:

Umożliwiło mi to zobaczenie w Pęgowie specyficznego pomnika:

Kawałek za Obornikami na parkingu leśnym zmieniłem strój na krótko ze wspomaganiem (czyli rękawkami) i już prawie w letnim stroju pokonywałem kolejne kilometry. Po drodze zauważyłem pole do nauki gry w golfa:

Do Skokowej dotarłem z 15 minutowym spóźnieniem w stosunku do założonego czasu, ale nie było żadnego problemu, rajdowa ekipa czekała na mszę i chwilę porozmawiałem na temat ŚWiRa z szefem BFT.
Postanowiłem jeszcze odwiedzić pobliską Strupinę, która ma dziwny rynek, tzn. nie jest poziomy, tylko ma duże nachylenie. Chwilę odpocząłem i pogadałem ze starszym zroweryzowanym panem czekającym kolegę i na dojazd na rajd na na tematy rowerowe, po czym ruszyłem w kierunku Prusic. Po drodze zatrzymałem się przy Bażantowym Parku, gdzie stal platan:

W Prusicach pokręciłem się po okolicach Rynku:







Z Prusic skok krajówką do Trzebnicy.
Na odnowionym Rynku górskie koty:

Poza nimi:

Na stojącym na Rynku pręgierzu ciekawe hasło:

Z Rynku do Lasu Bukowego - też odnowionego:


Po wyjechaniu z lasu przeskok przez pas Kocich Gór. Przy okazji spotkania z trenującymi kolarzami - zauważyłem kilku z Whirpoola i ze Sport-Profitu. Chwilę chciałem się utrzymać za jedną z grupek - po kilkuset metrach odpuściłem - za szybko jechali.
Po przekroczeniu AOW już spokojnie do domu.
Trasa:
/6202627
Postanowiłem się przyłączyć na chwilę i rozpropagować ideę Zlotu Gwiaździstego na Święto Wrocławskiego Rowerzysty.
Na trasie okazało się, że zima już odeszła:

Wyznacznik końca zimy© WrocNam
Ruszyłem rano z małym poślizgiem ubrany na długo. Założyłem noski do pedałów i testowałem długość działania komórki z włączonym Endomondo.
Przy wylocie z Wrocławia chwila na uwiecznienie przeprawy tymczasowej:

Mosty Widawskie (stary i tymczasowy)© WrocNam
W okolicach Szymanowa krótki postój na podziwianie przyrody i kolejnych objawów odejścia zimy:

Pierwsze bazie w 2013© WrocNam
Chciałem dostać się do Obornik terenem, ale kiedy zobaczyłem drogę zrobiłem klasyczne "w tył na lewo" i nadrabiając drogi pojechałem asfaltem:

Zaplanowana droga© WrocNam
Umożliwiło mi to zobaczenie w Pęgowie specyficznego pomnika:

Rzeźba królika© WrocNam
Kawałek za Obornikami na parkingu leśnym zmieniłem strój na krótko ze wspomaganiem (czyli rękawkami) i już prawie w letnim stroju pokonywałem kolejne kilometry. Po drodze zauważyłem pole do nauki gry w golfa:

Obrodziło piłeczkami© WrocNam
Do Skokowej dotarłem z 15 minutowym spóźnieniem w stosunku do założonego czasu, ale nie było żadnego problemu, rajdowa ekipa czekała na mszę i chwilę porozmawiałem na temat ŚWiRa z szefem BFT.
Postanowiłem jeszcze odwiedzić pobliską Strupinę, która ma dziwny rynek, tzn. nie jest poziomy, tylko ma duże nachylenie. Chwilę odpocząłem i pogadałem ze starszym zroweryzowanym panem czekającym kolegę i na dojazd na rajd na na tematy rowerowe, po czym ruszyłem w kierunku Prusic. Po drodze zatrzymałem się przy Bażantowym Parku, gdzie stal platan:

Wielki platan© WrocNam
W Prusicach pokręciłem się po okolicach Rynku:

Herb Prusic© WrocNam

Herb na Ratuszu© WrocNam

Ratusz w Prusicach© WrocNam

Ratusz z innej strony© WrocNam

Hasło promocyjne w Prusicach© WrocNam

Portal kościoła w Prusicach© WrocNam

Nieczynny (?) kościół w Prusicach© WrocNam
Z Prusic skok krajówką do Trzebnicy.
Na odnowionym Rynku górskie koty:

Trzebnickie koty© WrocNam
Poza nimi:

Diodowe drzewko szczęścia© WrocNam
Na stojącym na Rynku pręgierzu ciekawe hasło:

Hasło na pręgierzu© WrocNam
Z Rynku do Lasu Bukowego - też odnowionego:

Ścieżka zdrowia w Trzebnicy© WrocNam

Las Bukowy w Trzebnicy© WrocNam
Po wyjechaniu z lasu przeskok przez pas Kocich Gór. Przy okazji spotkania z trenującymi kolarzami - zauważyłem kilku z Whirpoola i ze Sport-Profitu. Chwilę chciałem się utrzymać za jedną z grupek - po kilkuset metrach odpuściłem - za szybko jechali.
Po przekroczeniu AOW już spokojnie do domu.
Trasa:
/6202627
Dane wycieczki:
108.00 km (0.00 km teren) czas: 05:00 h avg:21.60 km/h
R-50
Po serwisowaniu do domu.
Jest jeszcze jakiś problem z hamulcem tylnym.
Jest jeszcze jakiś problem z hamulcem tylnym.
Dane wycieczki:
4.00 km (0.00 km teren) czas: h avg: km/h
R-36
Wypad po hasłem podziwiania nowego roweru i sprawdzaniu jego możliwości:


Rzuciłem hasło na Forum BS o poszukiwaniu chętnych na zimowo-wiosenny wypad w okolice Wschodniej Obwodnicy. Jedynie Rafał zareagował.
W niedzielny poranek spotkaliśmy się na Rynku i w promieniach marcowego słońca pognaliśmy na wschód z wiatrem w twarz.

Po skręceniu na WOW wiatr przestał być już tak męczący i spokojnie kręciliśmy po nowej drodze, podziwiając widoki:


Po zjeździe z trasy, ruszyliśmy w kierunku Chrząstawy. Dostaliśmy info, że Magda organizuje konkurencyjny wyjazd w poszukiwaniu wiosny. Rafał postanawia się przyłączyć.
W Czernicy skręciliśmy z głównej trasy żeby obejrzeć historyczną stację kolejową, na którą kilkadziesiąt lat temu przybył Jaśko/John z "Samych Swoich":

Potem już prostą drogą do Gospody pod Czarnym Kurem i siedziby Browaru Widawa, gdzie zakupiłem dwa piwa: Augustiańskie (koźlaka pszenicznego) i legendarnego Czarnego Kura. Potem z wiatrem szybki skok na Plac Grunwaldzki, gdzie się rozłączamy - Rafał szykuje się na spotkanie kolejnej grupy rowerowej, a ja kręcę do domu.
Świetny wypad - dzięki Rafał!
Rower się sprawdza, nieźle i luźno się kręci, próbuję się przystosować do nowej pozycji na rowerze. Testowałem kupiony w Lidlu licznik bezprzewodowy - kiepska inwestycja (pokazywał ciągle jakieś dziwne wartości prędkości) - wieczorem wymieniłem na przewodowy.
Trasa:

Mocarz na trawie© WrocNam

Mocarz na WOW© WrocNam
Rzuciłem hasło na Forum BS o poszukiwaniu chętnych na zimowo-wiosenny wypad w okolice Wschodniej Obwodnicy. Jedynie Rafał zareagował.
W niedzielny poranek spotkaliśmy się na Rynku i w promieniach marcowego słońca pognaliśmy na wschód z wiatrem w twarz.

Rafał testuje Mocarza© WrocNam
Po skręceniu na WOW wiatr przestał być już tak męczący i spokojnie kręciliśmy po nowej drodze, podziwiając widoki:

Oława z WOW© WrocNam

Stara droga do Siechnic© WrocNam
Po zjeździe z trasy, ruszyliśmy w kierunku Chrząstawy. Dostaliśmy info, że Magda organizuje konkurencyjny wyjazd w poszukiwaniu wiosny. Rafał postanawia się przyłączyć.
W Czernicy skręciliśmy z głównej trasy żeby obejrzeć historyczną stację kolejową, na którą kilkadziesiąt lat temu przybył Jaśko/John z "Samych Swoich":

Historyczna stacja w Czernicy© WrocNam
Potem już prostą drogą do Gospody pod Czarnym Kurem i siedziby Browaru Widawa, gdzie zakupiłem dwa piwa: Augustiańskie (koźlaka pszenicznego) i legendarnego Czarnego Kura. Potem z wiatrem szybki skok na Plac Grunwaldzki, gdzie się rozłączamy - Rafał szykuje się na spotkanie kolejnej grupy rowerowej, a ja kręcę do domu.
Świetny wypad - dzięki Rafał!
Rower się sprawdza, nieźle i luźno się kręci, próbuję się przystosować do nowej pozycji na rowerze. Testowałem kupiony w Lidlu licznik bezprzewodowy - kiepska inwestycja (pokazywał ciągle jakieś dziwne wartości prędkości) - wieczorem wymieniłem na przewodowy.
Trasa:
Dane wycieczki:
55.00 km (0.00 km teren) czas: 02:00 h avg:27.50 km/h
R-19
Do pracy standardem.
Powrót przez miasto do księgarni, odebrać książkę dla Natki.
W drodze powrotnej poszukiwanie wolnej myjni, żeby opłukać rumaka - wszystkie miały pełne obłożenie i znów porządne mycie musi poczekać.
Podczas jazdy trzy zamachy drzwiowe na moją skromną osobę. Czy tak ciężko rzucić okiem w lusterko przed otwarciem drzwi?
W domu zachód słońca:

A po zachodzie słońca wymiana łańcucha na drugą zmianę drugiego - po
po przejechaniu 1543 km (Stan BS: 25768 km). Regulacja przerzutki przedniej i tylnej.
Powrót przez miasto do księgarni, odebrać książkę dla Natki.
W drodze powrotnej poszukiwanie wolnej myjni, żeby opłukać rumaka - wszystkie miały pełne obłożenie i znów porządne mycie musi poczekać.
Podczas jazdy trzy zamachy drzwiowe na moją skromną osobę. Czy tak ciężko rzucić okiem w lusterko przed otwarciem drzwi?
W domu zachód słońca:

Śnieżka o zachodzie© WrocNam
A po zachodzie słońca wymiana łańcucha na drugą zmianę drugiego - po
po przejechaniu 1543 km (Stan BS: 25768 km). Regulacja przerzutki przedniej i tylnej.
Dane wycieczki:
27.00 km (0.00 km teren) czas: 01:20 h avg:20.25 km/h